Martony duże i małe – Lisboa

MARATONY ZAGRANICZNE – DUŻE I MAŁE

EDP MARATONA DE LISBOA 

       Data – 20 października 2019r.             START – Av. da República, Cascais

                                                                       META – Praca do Comércio, Lisbon

Informacje szczegółowe:    www.maratonaclubedeportugal.com/edp-maratona-de-lisboa/

 Wg międzynarodowych mediów, takich jak Forbes Magazine czy American Express trasa tego maratonu jest jedną z najpiękniejszych tras maratońskich na świecie. W 100% wiedzie wzdłuż wybrzeża, najpierw atlantyckiego, a później ujścia rzeki Tag do Atlantyku, zapewniając biegaczom unikatowe widoki.

 Zgodnie z zapowiedzią, poniżej przedstawiamy, informacje okołomaratonowe, tj. podróż, noclegi, komunikacja na miejscu, zwiedzanie….

 PODRÓŻ

Optymalny okres to 17.10 – 21.10.2019r.

Niestety z Gdańska nie ma bezpośrednich lotów do Lizbony.

Najbliżej będzie z Warszawy.

 RYANAIR       Warszawa Modlin 12.20                    Lisbon 15.30

                        Powrót                                    Lisbon 16.40               Warszawa Modlin 21.35

PKP                Gdynia Główna 4.55                          Modlin 8.29

                        Powrót                                               Modlin 6.34                 Gdynia Główna 9.46

Względnie własnym samochodem

TAP                Warszawa Chopin 15.15                    Lisbon 18.20

                        Powrót                                                Lisbon 9.20                 Warszawa Chopin 14.15

PKP                Gdynia Główna 8.21                          Warszawa Zachodnia 11.59

                        Powrót                                                Warszawa Zach.16.00            Gdynia 19.49 

                                                                                             

Warszawa Zachodnia łączy się z Portem Lotniczym Chopina trzema liniami kolejowymi: SKM linie S2 i S3 oraz Koleje Mazowieckie KM

 

KOMUNIKACJA w Lizbonie www.metrolisboa.pt, www.carris.pt  

Po Lizbonie najwygodniej poruszać się metrem. Są 4 linie: żółta Am, zielona Vd, niebieska Az
i czerwona Vm.

Bilet jednorazowy na metro, autobusy i tramwaje kosztuje 1,50€ i jest ważny przez 60 minut od skasowania. W tym czasie można zmieniać środek transportu.

Z Portem Lotniczym sąsiaduje Aeroporto – początkowa stacja metra Vm (linia czerwona). Przed wejściem na perony są automaty biletowe oraz kasy. Warto kupić kilka biletów.

 PAKIETY STARTOWE będą wydawane w dniach 17, 18 i 19 października 2019r. w godzinach 10.00- 20.00 w Pavilhăo Altice Arena, Sala Tejo, przy ulicy Rossio dos Olivais.

Altice Arena znajduje się w Parku Narodów tuż przy stacji kolejowej Oriente, w pobliżu Portu Lotniczego, ale dość daleko od centrum Lizbony.

Wobec czego najprościej będzie, po przylocie, podjechać metrem Vm trzy przystanki do Oriente. Po wyjściu na powierzchnię będzie widoczne duże centrum handlowe Vasco da Gama. Należy przejść przez to Centrum na jego drugą stronę, po wyjściu na ulicę ukaże się okrągła budowla z dachem w kształcie latającego spodka, to jest właśnie Altice Arena.

 NOCLEGI

Ponieważ linia startu maratonu znajduje się w miejscowości Cascais, oddalonej od Lizbony o około 40 km – dojazd pociągiem podmiejskim lub autobusem – a sam maraton startuje o godzinie 8.00, wydaje się zasadnym zdecydować się na noclegi w samym Cascais lub w pobliżu, np. w Estoril.

Są to przepiękne miejscowości wypoczynkowe, z plażami, więc różnorodnych miejsc noclegowych jest wiele, w różnych cenach.

Jest tam również mnóstwo knajpek.

Jeśli wybierzecie taką opcję, to po pobraniu pakietów startowych proponuję wrócić na stację Oriente i metrem Vm podjechać sześć przystanków do stacji Alameda (kierunek S. Sebastiăo), następnie przesiąść się na linię zieloną Vd i pojechać do Cais do Sodré (przystanek końcowy).

Cais do Sodre, to również stacja początkowa Linha de Cascais, kolei podmiejskiej do Cascais, są tu kasy i automaty biletowe. Pociągi jeżdżą co 12-20 minut, bilet do Cascais kosztuje 2,25€.

 ZWIEDZANIE                       

W dniu przyjazdu nie będzie już zbyt wiele czasu do wieczora, wobec czego – po zakwaterowaniu –  warto się rozejrzeć za jakąś knajpką, w której można zjeść kolację, zorientować się, czy są w pobliżu sklepy z żywnością oraz, ewentualnie, „przećwiczyć” dojście/dojazd na linię startu, można to również zostawić na sobotę.

 W piątek – Lizbona

Zawsze warto jest mieć przy sobie mapę Lizbony lub mały przewodnik.

Pociągiem podmiejskim należy dojechać do stacji Belem.

Obok stacji jest Museu Nacional dos Coches – Narodowe Muzeum Powozów, a w nim mnóstwo karet, i innych powozów, to dla zainteresowanych tą tematyką. Muzeum jest czynne w godzinach 10.00-18.00, bilet 8€.

Ja proponuję cofnąć się o około 500m. Po lewej stronie, tuż przy nabrzeżu znajduje się jedna z atrakcji Lizbony, czyli Padrăo dos Descobrimentos – Pomnik Odkrywców, upamiętniający wszystkich, którzy przyczynili się do wielkich odkryć geograficznych i budowy morskiej,
i kolonialnej potęgi Portugalii. U stóp pomnika umieszczona jest mapa świata, na której zaznaczono wszystkie zdobycze terytorialne Portugalii.

Obowiązkowo, w dzielnicy Belem, należy zwiedzić Mosterio dos Jerónimos – Klasztor Hieronimitów, zabytek klasy światowej wpisany na listę UNESCO. Jest to jeden z największych zabytków Portugalii, z czasów jej świetności. Przykład bogato zdobionego stylu manuelińskiego. Wejście do kościoła jest bezpłatne, natomiast warto wysupłać 10€, aby wejść na wewnętrzny dziedziniec z przepięknymi piętrowymi krużgankami. Klasztor jest czynny
w godzinach 10.00-17.30.

Klasztor jest na wysokości Pomnika Odkrywców, w głębi lądu, za pięknym parkiem.

Po ulicy przed klasztorem jeździ tramwaj 15E. Należy nim pojechać do końca trasy, tj. do Praça (plac) da Figueira, w samym centrum Lizbony. Stąd pieszy spacer po centrum.

Czymś co wyróżnia Lizbonę na tle innych miast są fantazyjne nawierzchnie ulic i placów, układane
z małych kolorowych kostek brukowych, a także elewacje wielu budynków wyłożone, głównie niebieskimi, kafelkami, które tutaj nazywają się azulejos.

Lizbona leży na wzgórzach i, często, ulice pokazane na mapie są ciągiem schodów w górę lub w dół. Trzeba mieć kondycję. W kilku miejscach schody zastępuje wagonik szynowy, działający jak kolejka górska. Te wagoniki tutaj nazywane są windami i są atrakcją dla turystów, zaś dla mieszkańców – jednym z wielu środków komunikacji publicznej.

Propozycja spaceru: z Praça da Figueira na niemal sąsiadujący Praça do Rossio, który przechodzi w kierunku północnym na Praça dos Restauradores.  Na górnym krańcu tego placu, po lewej stronie jest wejście w uliczkę Calçada da Glória. Tam właśnie zaczyna swój bieg jedna z wyżej opisanych wind Elevador da Glória. Bilet kosztuje 1,50€, warto poznać tę lizbońską atrakcję. Na górze po prawej jest mały park, a w nim jeden z wielu tarasów widokowych z panoramą miasta. Natomiast na lewo od górnego przystanku windy jest Igreja de Săo Roque – kościół św. Rocha z XVIw. Warto go odwiedzić, ze względu na piękne, bogato zdobione wnętrze. Najciekawsza jest kaplica św. Jana Chrzciciela wykonana w Rzymie
z drogocennych kamieni i przywieziona do Lizbony we fragmentach, trzema statkami.

Następnie ulicą Rua da Misericóordia idziemy w dół aż do miejsca, gdzie po prawej jest okrągły placyk z dużym pomnikiem na środku. Skręcamy w lewo w Largo do Chiado. Dochodzimy tą ulicą do wejścia do metra. Tutaj zaczyna się pieszy pasaż, Rua Garrett, którym idziemy dalej aż do końca i skręcamy w lewo w Rua do Carmo. Już z tego miejsca widoczna jest wysoko nad ulicą i domami stalowa konstrukcja, rodzaj przejścia. Jest to górny pasaż windy Elevador de Santa Justa. To kolejna, unikalna, atrakcja turystyczna Lizbony, zbudowana przez ucznia inżyniera Eiffla, stąd jej konstrukcja przypomina konstrukcję Wieży Eiffla w Paryżu. Z Rua do Carmo wchodzi się do podstawy windy. Zawsze są kolejki chętnych. Bilet w górę i w dół kosztuje 5,30€.

Zostawiając front Santa Justa za plecami, wchodzimy w uliczkę Rua de Santa Justa, aż do skrzyżowania z klimatyczną Rua Augusta. Skręcamy w prawo i schodzimy w kierunku rzeki Tag. Na horyzoncie widać zamykający tę ulicę łuk, Arco de Rua Augusta.

Dochodzimy do skrzyżowania z Rua da Conceiçăo (ulica torami tramwajowymi), skręcamy
w lewo i idziemy wzdłuż linii tramwajowej. Za kawałek, po lewej stronie spotykamy mały placyk z kilkoma dużymi drzewami, a przy placyku Igreja de Santo António de Lisboa, kościół św. Antoniego Lizbońskiego. To ten sam Antoni, którego my nazywamy Padewskim. Okazuje się, że w Padwie spędził tylko kilkanaście ostatnich miesięcy życia, ale urodził się, mieszkał
i działał w Lizbonie. Jest ulubionym i największym świętym Lizbończyków, a jego odpust
w czerwcu jest wielkim świętem całego miasta z paradami i zabawami ulicznymi, które trwają ponad tydzień. Kościółek został zbudowany na miejscu domu, w którym urodził się Antoni.

Zaraz za kościołem widzimy monumentalny fronton Se de Lisboa, czyli Katedry, zbudowanej w stylu romańskim w połowie XIIw. Na miejscu meczetu, zaraz po wygnaniu Arabów, którzy przez kilkaset lat tutaj rządzili. Katedra jest jednym z najważniejszych zabytków Lizbony.
Z zewnątrz bardzo jest trudno ogarnąć jej ogrom, gdyż jest „wciśnięta” pomiędzy dwie uliczki.

Przed katedrą jest przystanek tramwaju nr 28, trzeba pojechać w górę 3 przystanki do Largo das Portas do Sol. Znajdziemy tam ciąg tarasów widokowych z szeroką panoramą Tagu, okolicznych budowli i terenów. Poniżej zobaczymy także dachy najstarszej dzielnicy Lizbony, Alfama. Alfamę zbudowali Arabowie, widać specyficzny układ ulic, ich pozorny brak uporządkowania. Uliczki są wąskie, kręte, strome, często ślepe (kończą się ścianą budynku), łączą się schodami bądź pochylniami. To był arabski styl, tak zbudowane miasto było nie do zdobycia przez obcego najeźdźcy.

Tramwajem 28 wracamy na Rua da Conceiçăo, w pobliże skrzyżowania z Rua Augusta
i idziemy do Arco de Rua Augusta. Za nim rozpościera się ogromny plac Praça do Comércio, na którym będzie linia mety maratonu.

Patrząc na Tag, skręcamy w prawo i idziemy do stacji Cais do Sodré, skąd pociągiem wracamy do hotelu.

Vis á vis stacji znajduje się, czynny do godziny 20.00, Mercado da Ribeira – hale targowe
z dużą częścią gastronomiczną. Przed powrotem do domu można tam zjeść kolację.

W sobotę

W przeddzień biegu raczej należy się zrelaksować. Ale gdyby udało się Wam wynająć samochód, proponuję wycieczkę wzdłuż wybrzeża atlantyckiego, czyli na zachód, aż do przylądka Cabo Raso.

Postrzępione skaliste wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, wzburzone fale, latarnia morska
i oszałamiające widoki; to warto zobaczyć.

Dla osób wierzących. W Cascais, Estoril i w pozostałych miejscowościach na drodze do Lizbony są katolickie kościoły parafialne, w których, z całą pewnością, sprawowane są Msze św. w sobotnie wieczory. Można to sobie wcześniej sprawdzić lub zapytać w hotelu.

 

DLA AMATORÓW ŁĄCZENIA BIEGANIA ZE ZWIEDZANIEM

Jeśli macie ochotę zostać w Lizbonie trochę dłużej, mamy następującą propozycję:

 MUZEA

Museu Calouste Gulbenkianprezentuje kolekcję zebraną przez Calouste Gulbenkiana – ormiańskiego potentata naftowego. W muzeum – otoczonym pięknym ogrodem – znajduje się unikatowa kolekcja sztuki orientalnej i arabskiej oraz ciekawe centrum sztuki współczesnej.

Czynne codziennie oprócz wtorku w godzinach 10.00 – 18.00, bilety po 10€.

Dojeżdża się metrem linia niebieska Az do stacji Praça de Espanha.

 Museu Nacional de Arte Antiga – najważniejsze muzeum w Portugalii. Ma w swoich zbiorach bezcenne dzieła sztuki portugalskiej i obcej: obrazy, rzeźby, przedmioty sztuki dekoracyjnej
i tkaniny.

Czynne codziennie oprócz poniedziałku w godzinach 10.00 – 18.00, bilety po 6€.

Dojazd autobusem 714 z Praca Figueira lub 727 ze stacji Belem do przystanku Rua Janelas Verdas.

Museu Nacional do Azulejo – moim zdaniem najciekawsze, bo wyjątkowe, nie tylko 
w Lizbonie. Muzeum urządzone w pięknym zespole klasztornym, gdzie można obejrzeć przepiękne płytki, rozwój ich produkcji i wzornictwa na przestrzeni wieków.

Czynne codziennie oprócz poniedziałku w godzinach 10.00 – 18.00, bilety po 5€.

Dojazd autobusem 794 z Praça dos Restauradores lub 728 ze stacji Cais do Sodre do przystanku Av. Infante Henrique / Ponte de Xabregas.

 ATRAKCJE

Oceanário de Lisboanajwiększy tego typu obiekt w Europie, oddany do użytku w 1998r. Kolejne akwaria pozwalają poznać ekosystemy Atlantyku, Pacyfiku, Oceanu Indyjskiego
i Antarktydy.

Czynne w godzinach 10.00 – 19.00, bilety po 16€.

Dojazd metrem linia czerwona Vm do stacji Oriente (kierunek Aeroporto) i dalej autobusem 728 z Est. Oriente do Oceanario Lisboa (3 przystanki, kierunek Restelo).

Fado być w Lizbonie i fado nie usłyszeć……Fado to melancholijna pieśń, wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Nazywane jest czasami portugalskim bluesem. Wykonywane jest w klubach, głównie w dzielnicy Alfama. Trzeba przed wyjazdem poszperać w internecie i, ewentualnie, zarezerwować wejściówki.

 JEDZENIE

Bacalhau (solony dorsz) jest miłością Portugalczyków – podawany na tysiąc sposobów, koniecznie trzeba spróbować.

Sardinhas (sardynki) – w duecie z dorszem to ulubione i najbardziej tradycyjne lizbońskie danie. Historia sardynek w Portugalii sięga jeszcze czasów rzymskich.

Arroz Marisco (ryż z owocami morza) – danie popisowe.

Pasteis de nata – przepyszne babeczki z kremem, tutejsza specjalność

 ZAKUPY

Wino, głównie porto i sardynki w puszkach.

UDANEGO POBYTU I ZNAKOMITEGO WYNIKU SPORTOWEGO!

Informacje szczegółowe, zawarte w tekście powyżej, są zaktualizowane na dzień jego sporządzenia, tj. 05 kwietnia 2019r.

 Pomysłodawcą serii jest Karol Zalewski, właściciel JAtrenuje;

Autor tekstu: Małgorzata Zalewska

 

Wiosenne biegowe przygody Teamowe

Wiosna… długo wyczekiwana, wypatrywana przez spragnionych słońca nadeszła wreszcie, chociaż stawia nieśmiałe kroki. Z ekipą Athletic Team jest nieco inaczej – my przemy do przodu, stawiamy czasem kroki milowe, nie ustajemy w drodze do celu, czując rozpoczynający się nowy sezon. Dla niektórych z nas starty już się rozpoczęły, inni oczekują z niecierpliwością na swoje pierwsze tegoroczne rywalizacje, jeszcze inni wkraczają w wiosenną aurę  z nową mocą i workiem pomysłów na sportową codzienność. Poznajcie nasze ostatnie przygody i nasze najbliższe plany:

Konrad Wyganowskiprzytupem rozpoczął wiosenne zmagania biegowe, startując w Festiwalu Leśnym w Gdyni w biegu na 42 km. „Nadmorskie góry” witomińskich lasów pozwalają na prawdziwie przełajowy charakter biegu – zbiegi i podbiegi, leśne ścieżki, kręte dukty i wyjątkowa atmosfera leśnego współzawodnictwa to warunki idealne do tego, aby Konrad wykazał się swoimi możliwościami. 3. miejsce w kategorii open mówi samo za siebie. GRATULACJE!

 

Piotr Bohucki to kolejny zawodnik na starcie Biegu Leśnego Gdynia 2019; kolejny miłośnik przełaju, trudów biegów leśnych. Dla Piotra dystans 21 km był tym, który pozwolił Mu na sprawdzenie formy i możliwości u progu nowego sezonu. Przede wszystkim jednak był to DOBRY START!

 

Nasz Trener boksu, Ziemowit Bernatowicz, postanowił przywitać wiosnę w iście wiosennym stylu – biegnąc  na 42 km w Biegu Leśnym. Wynik? 1. miejsce w kategorii wiekowej!!! To się nazywa wszechstronność!

 

 

Karolina Pawełczak jest doskonałym przykładem na to, że współczesny świat to jedna globalna wioska. Biegać bowiem można wszędzie, co udowodniła już wielokrotnie. Nie ma większego znaczenia, czy to kaszubskie ścieżki, czy szwedzkie ostępy lub ucywilizowane trasy biegowe. Wybór serca, wybór tras, wybór zawodów. Czasem zmiany planów startowych wydają się uciążliwe, ale ostatecznie jednak okazują się ciekawym sposobem na rozwijanie swoich biegowych umiejętności, zdobywanie nowych doświadczeń i przede wszystkim odnalezienie równowagi. Najważniejsze, aby do przodu i z uśmiechem na ustach oraz szczęściem w duszy!

 

Agata Pielachowska ostro trenuje, orientując się w meandrach biegu na orientację. Czeka ją 25 km w 57. edycji Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan, który odbędzie się w Miastku w dniach 12-14 kwietnia. Na czym polega taki ekstremalny rajd? Agata będzie musiała przemierzyć bardzo zróżnicowane topograficznie i krajobrazowo miejsca na trasie oznaczonej na mapie, poszukując punktów kontrolnych. Wydaje się łatwe, ale epitet „ekstremalny” w nazwie imprezy powinien ukierunkować nasze myślenie i tej imprezie. TRZYMAM KCIUKI! 

 

Marcin Franaszczyk wiosnę wita rodzinnie w stolicy. Zwiedzanie rozpoczął w wraz z Żoną, przemierzając warszawskie ulice w PZU Półmaratonie Warszawskim 31 marca. 21 km pozwoliło na „rzucenie okiem” na miasto. Trasa była urokliwa: start na Nowym Mieście, bieg przez warszawskie mosty: Gdański, Świętokrzyski; potem w kierunku Parku Agrykola i ostatnie kilometry prowadziły Wybrzeżem Kościuszkowskim i Wybrzeżem Gdańskim w kierunku mety zlokalizowanej przy Multimedialnym Parku Fontann. Atrakcyjnie, prawda? Jednak dopiero po biegu rozpoczęło się prawdziwie rodzinne, już z dziećmi, zwiedzanie Warszawy i tego, co oferuje ona nie tylko biegaczom. WIELU WRAŻEŃ!

 

Iza Samson ledwo powróciła na łono ojczyzny z maratonu w Tokio, a już rzuciła się w wir treningów triathlonowych, które jak wiadomo, wymagające są i już! Iza to twarda zawodniczka, ale potrzebuje również relaksu i aktywnego wypoczynku, co potrafi doskonale łączyć z potrzebami treningowymi. Dlatego krótkie wypady turystyczne umie połączyć z optymalnym treningiem. A to sztuka, jakiej warto się nauczyć!!! BRAWO, IZA!

Piotr Biankowski – hmm… my tu o wiośnie, a światowa elita winter swimming, czyli Piotr, najlepiej czuje się w zimnych wodach, czego dowodem jest worek medali przywieziony przez Piotra z dalekiego Murmańska, gdzie odbywały się Mistrzostwa Świata w pływaniu zimowym, in. lodowym. Czyli jakim? A no takim w wodzie o temperaturze poniżej 5 stopni Celsjusza. Nie ma się zatem co dziwić, że jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań sportowych dla ludzkiego ciała. Mam wrażenie, że dla Piotra to przysłowiowa „bułka z masłem”, chociaż dla większości z nas pływanie w tak zimniej wodzie wykracza poza wyobraźnię, a  tym bardziej możliwości. Piotr w Murmańsku wywalczył złoto w sztafecie i brąz na dystansie 500 m w stylu dowolnym, ale na laurach nie spoczywa, bowiem triathlon w zanadrzu. Woda może być jednak nieco cieplejsza… J

Michał Rusak wiosennie bawił na nartach, co oznacza nie tylko górską opaleniznę, ale również intensywny czas treningowy w niecodziennych warunkach. Akumulatory naładowane, energia skumulowana – Michał gotów do działania!

 

Wioletta Mączkowska na ostatniej treningowej prostej przez debiutem na półmaratonie w Berlinie. To piękne miasto Wioletta po raz pierwszy obejrzy z perspektywy biegacza, dotychczas, po berlińskim bruku, miała jedynie turystyczne doświadczenia. Na pewno będzie to wyjątkowe wydarzenie dla Wioletty – pierwszy start poza granicami kraju! Moc jest, mobilizacja jest, przygotowanie jest, entuzjazm jest!!! TRZYMAM KCIUKI, WYNIK BĘDZIE!!!

 

 

Edyta Karpiusz zderzyła się z rzeczywistością początkującego biegacza – pierwsze treningi przyczyniły się do szybkiego w miarę spadku wagi, ale od ponad dwóch miesięcy skala na wadze ani drgnie (7 miesięcy minęło od rozpoczęcia przygody z bieganiem). Zmienimy zatem nieco podejście do diety i treningów – trzeba ruszyć z miejsca. Poza tym plany startowe na 10 km: Bieg Papiernika w Kwidzynie, a wcześniej Toruń Run w przyjacielskim duecie z Wiolettą. POWODZENIA DZIEWCZYNY!

 

Agnieszka Sychowska w Hiszpanii walczy z przeciwnościami losu, diagnozami lekarskimi, które nieco pokrzyżowały plany treningowe oraz zmieniły codzienną aktywną rutynę – problemy z barkiem i kolanem zniweczyły treningi wspinaczkowe, nieco przyhamowały biegowe, ale jako że Agnieszka nie wyobraża sobie życia bez sportu, robi, co może, aby te doświadczenia ostatecznie nabrały optymistycznego wymiaru. Niedługo zatem start kontrolny, czyli VI Carrera Solidaria CEU Jesús María. TRZYMAM KCIUKI!

Nasz Team to Ludzie – świetni, zmotywowani, pełni radości. Jednak jak w życiu – zmiany zachodzą również u nas. Niektórzy odchodzą, inni przychodzą… Dziękujemy Patrycji za wspólne treningi, aktywnie spędzony razem czas, wspólne emocje startowe!!! Jeśli Twoje plany któregoś dnia pozwolą na powrót do Athletic Team, pamiętaj, że czekamy na Ciebie, a póki co będzie nam Ciebie brakowało. Jesteśmy Drużyną, gdzie „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, zatem – Patrycjo, POWODZENIA!!!

Dla odmiany witamy w Teamie Kamila Szeleżyńskiego, starego, a zarazem nowego członka grupy. Kilkanaście lat temu trenowaliśmy razem, teraz nasze drogi zeszły się ponownie w innych okolicznościach i z bagażem własnych odmiennych doświadczeń. Zapowiada się ciekawie. Ponadto Kamil jest ratownikiem medycznym, co oznacza, że “w razie czego” podczas zajęć mamy i lekarza i ratownika, kontuzje nam niestraszne. Oby ich medyczna pomoc nigdy nie była potrzebna, ale jak wiecie… strzeżonego… Kamilu, WITAM W TEAMIE!

Również słowo powitania kieruję do naszej Trenerki-stażystki, Patrycji Zwolińskiej, która będzie odpowiedzialna za treningi personalne. Mam nadzieję na fantastyczną współpracę. WITAM W TEAMIE!

Kończąc sprawozdanie z naszych przygód treningowo-startowych, wspomnę, że Karol Zalewski, czyli JAtrenuje we własnej osobie, jestem z Was bardzo dumny, cieszą mnie Wasze codzienne treningowe radości, startowe sukcesy, a Wasze zaangażowanie jest dla mnie ogromną mobilizacją do pracy. Jednak nie tylko pracą człowiek żyje, więc nie mogłem odmówić sobie przyjemności biegu przełajowego na 21 km. Festiwal Leśny w Gdyni jest doskonałą okazją do sprawdzenia siebie u progu całego sezonu startowego, jego specyfika i topografia sprawiła, że do dzisiaj czuję, iż biegłem. Z efektem?  Pierwszy w kategorii wiekowej na 21 km. BRAWO JA!