Biegowe przygody Teamowe

Trójmiejski Ultra Trail 2019

Jesteśmy Teamem – Drużyną tych, dla których codzienna dawka czystej przyjemności w postaci aktywności fizycznej jest na stałe wpisana do rozkładu dnia. 

Każdy z nas trenuje we własnym rytmie, każdy z nas wyznacza sobie inne cele, znajduje spełnienie w nieco odmiennym kalendarzu startów i treningów. Jedno nas jednak łączy – pasja i radość z uprawiania sportu. Jako Trener czuwam, aby Wasze marzenia, czyli moich fantastycznych Podopiecznych, stały się rzeczywistością, aby odpowiednio traktowane ciało i duch odwdzięczyły się sprawnością i zdrowiem.

Poza tym dzielę z Wami emocje startów i przygotowań, rozpiera mnie duma, gdy dajecie radę i mobilizuje każde Wasze doświadczenie w pracy nad osiąganiem przez Was kolejnych celów. Zatem ostatnie dni były również pełne emocji, rozpoczynających się startów i przede wszystkich dobrej zabawy. Oto nasze ostatnie przygody:

IZA

Czytaliście już nasz artykuł z cyklu Maratony zagraniczne duże i małe? Doskonale wpisuje się w jego stylistykę najbliższy start Izy, bowiem już za kilka dni, stanie do rywalizacji w maratonie w TOKYO. Wyobrażacie sobie ? Maraton w TOKYO! Tak jak genialna jest to impreza, tak samo entuzjastycznie i z przytupem przebiegają moje z Izą treningi. Łatwo nie jest, ale kto mówił, że będzie… ale na pewno jest efektywnie. Efektownie za to będzie w samym Tokyo i to ze względu na wynik i same okoliczności biegu. Założenie – poprawić poprzedni wynik o 2, 3 minuty. Poza tym Iza przekroczyła Rubikon – rozpoczęła treningi pływackie, przed którymi broniła się jeszcze do niedawna. A to o tyle istotne, że to prolog do startów w triathlonie, które pojawiły się w kalendarz startowym Izy na drugą część sezonu.

WIOLETTA

Kolejny biegowy szlif za chwilę – start Wioletty w półmaratonie berlińskim. Przygotowania idą całą parą. Wioletta daje z siebie wszystko, aby w Berlinie złamać granicę dwóch godzin. Mam nadzieję, że pechowa infekcja z ostatnich dni nie wpłynie w żaden sposób na uzyskanie zamierzonego celu. Jedno już to choróbsko Wiolecie zepsuło – fantastycznie zapowiadający się wyjazd na narty we włoskie Dolomity. Gorączka nie pozwoliła na  realizowanie wszystkich planów związanych z szusowaniem na górskich stokach. Jednakże na pewno mentalnie pozwoliła Wioletcie zrelaksować się i na kilka tygodni przed startem w Berlinie odetchnąć włoskim powietrzem.

 

 

KAROLINA

Hu, hu, ha – nasza zima zła! Nasza może i zła, ale szwedzka z mocno ujemnymi temperaturami, jeziorami skutymi grubą warstwą lodu i śniegiem po pas to sceneria doskonała dla Karoliny, która zmierzyła się z takimi warunkami podczas biegu nocnego na 5 km. Wyobrazić sobie można, iż nie jest łatwo biec, utrzymując tempo, po lodzie, gdy desperacko walczy się o przyczepność. Nie łatwo jest też po śniegu, w którym brnie się jak w czasie arktycznej wyprawy. Ponadto świetny debiut Karoliny w Trójmiejskim Ultra Trail w biegu Gruba 15 zakończył się 9. miejscem w kategorii open kobiet. Karolinie coraz bardziej podobają się leśne biegi, więc może ten nadchodzący sezon będzie bardziej leśny niż poprzedni??? Wypatrujcie zatem Karoliny na leśnych ścieżkach zawodów biegowych.

PATRYCJA

Dwa tygodnie bez treningów i… Dubaj. 10 km w 26 stopniach i sporej wilgotności. Łatwo zatem nie było, ale 51:39 to drugi wynik Patrycji w życiu. Można? Można! Potwierdzeniem formy jest również oficjalna życiówka w Biegu Urodzinowym Gdyni – 49 minut (nieoficjalnie był już życiowy rekord, ale jak się zapomina chipa na start, trudno o potwierdzone rekordy). Tak czy inaczej Patrycja przygotowuje się do ONICO ze świadomością, że można zrobić wynik i poczuć się lepiej, ale bez treningów jednak obejść się nie można. Poza tym Patrycja dzielnie szlifuje technikę pływania, bowiem nadchodzący sezon to kontynuacja startów triathlonowych. Pomysły kiełkują, pomogę im rozkwitnąć.

  

AGATA

Rozpoczęliśmy wspólne treningi kilka tygodni temu, najważniejsze, że Agata  zaakceptowała moją treningową wizję łączenia kilku dyscyplin sportowych w ramach treningów przygotowujących do startów w biegach. Zaufanie przyniosło pozytywny efekt, bowiem porównując wynik Agaty na 10 km z listopada 2018 r. z tym , jaki „wybiegała” w czasie startu w Biegu Urodzinowym Gdyni 17 lutego br., różnica jest widoczna. Złamanie 1 godziny, czyli bariery dotychczas nie do  pokonania, jest lutowym sukcesem Agaty.  Czekam na kolejne fantastyczne starty i treningi, wyznaczając nowe cele na zbliżający się sezon.

EDYTA

PKO Grand Prix Bieg Urodzinowy Gdyni

Jeszcze pół roku temu Edyta nie była w stanie podbiec do autobusu, tak przynajmniej twierdzi. W lutym zmierzyła się z 10 kilometrowym Urodzinowym Biegiem Gdyni. Dała radę, przebiegła, cel osiągnęła, chociaż zdziwiona, że naprawdę się udało. Nie wierzyła, że zdobędzie swój kolejny Everest, a zrobiła to i to z uśmiechem. Okazuje się, że można  zacząć przygodę z bieganiem w każdym momencie, wystarczy chęć zmieniania własnej rzeczywistości. A Edyta zmieniła nie tylko nicnierobienie na bieganie, ale również w sposób znaczący wskaźnik na wadze. Przy okazji nieco „samochwałki” – uznała mnie za ‘cudotwórcę’…  Przy czym cuda tworzycie Wy, ja daję ku temu narzędzia i możliwości. fot. www.gdyniasport.pl

AGNIESZKA 

W ostatnim czasie do Teamu dołączyła Agnieszka., która co prawda mieszka w pięknej Hiszpanii, ale w dobie Internetu treningi online są doskonałą alternatywą dla tradycyjnych form kontaktów treningowych. Agnieszka na co dzień uprawia wspinaczkę, ale od dawna marzyła o bieganiu. Zatem rozpoczynam z Nią przygodę z bieganiem. W Hiszpanii. Wirtualnie. Za chwilę już pierwsze testy na 5 km, wyników jeszcze więc nie znam, ale na pewno już wiem, że bieganie zaczyna sprawiać Agnieszce wielką frajdę. Z moją hiszpańską Podopieczną łączy się jeszcze jedna historia – zmaterializowały się dzięki Niej moje plany nauki angielskiego, bowiem ja dzielę się swoją wiedzą sportową, Agnieszka w zamian ma pod opieką ucznia, Karola. Perfect! 

KONRAD

Nasz teamowy Ultramaratończyk nie odpuszcza. Nic Go nie jest w stanie zatrzymać – wiatr, deszcz, śnieg, mróz, czy błoto są tylko dodatkową atrakcją. Tak wynika z moich obserwacji, podczas naszych wspólnych biegów, Konrad wykazuje hart ducha prawdziwego crossowca – im gorzej (w znaczeniu trudniej) tym lepiej. Ot, taki paradoks. Ostatnie wyczyny Konrada-Wyczynowca to udział w Trójmiejskim Ultra Trail na 68 km. Wynik uznać należy za doskonałą prognozę na starty po leśnych ostępach. I chociaż nie obyło się bez drobnych błędów, to start należy uznać za bardzo udany i dał pozytywny impuls do kolejnych zmagań z terenem, czasem i trasą.

 PIOTR

Mistrzowie
są wśród nas! Piotr doskonale wpisuje się w tytuł Mistrza w dyscyplinach pływackich, celuje w pływaniu na otwartych wodach, a sezon zimowy nie stanowi dla Piotra żadnej przeszkody. Ponadto w zawodach pływackich MASTERS w Rumi Piotr nie zaskoczył i zajął 1. miejsce na dystansie 400 m i 800 m. Brawo TY!

  

 MICHAŁ

Michał świętował urodziny Gdyni w biegu zorganizowanym w ramach PKO Grand Prix Gdyni. Tym razem pobiegł jako pacemaker kolegi. Super są takie starty. Doświadczenie Michała zmotywowało i poniosło. Dla Michała treningowo, przedstartowo.

 

 

Nasz Teamowy Trener, MACIEJ, szlifuje talenty na obozie kadry lekkoatletycznej (PZLA). Natomiast Trener Ziemowit ferie spędza na wspinaniu się i bieganiu po górach w okolicach Alicante. Pozazdrościć…

 

 

 

 

KAROL, czyli JAtrenuje

zawody pływackie MASTERS

Oj, trenuję ja, trenuję. Codziennie z moimi Podopiecznymi przemierzam zimowe szlaki okolic Rumi, weekendowo Teamowo wspólnie biegamy po ostępach nadmorskich lasów i klifów, a od czasu do czasu ramię w ramię stajemy w szranki sportowe.  I tak Gruba 15 w TUT dała mi 4. miejsce, które jest zazwyczaj rozczarowujące, ale w tym przypadku sami przyznacie, że mam być z czego zadowolony. Wynika to z faktu, że ścigałem się z młodzieżą i czułem się początkowo nieco tym faktem skonsternowany. Jednak mimo, że wiekowo zupełny dysonans, to wynik zacny.

Rzuciłem też rękawicę zimnej wodzie – podjąłem próbę treningową na otwartych wodach w lutym z Piotrem. Cóż o tym napisać? Żyję.

Jednak na szczęście mogę pochwalić się wynikiem na 800 m w zawodach pływackich Masters organizowanych przez MOSiRTRI TEAM Rumia – 3 miejsce! O tak, to sukces, bowiem ze względu na przyspieszenie startów w czasie zawodów, spóźniłem się i puścili mnie z najlepszymi.  

I tak wyglądały nasze ostatnie dni w Athletic Team. Pierwsze starty zapowiadają ciekawy sezon. Ci wszyscy, którzy w niniejszym artykule nie zostali wymienieni, dzielnie trenują do sezonu i czekają na pierwsze tegoroczne starty. Jesteście fantastyczni!

Zatem mam wiele powodów do radości, ale przede wszystkim to osiągnięcia moich Podopiecznych dodają mi skrzydeł. Lecimy!

Virgin Money London Marathon

London Marathon

Z cyklu MARATONY ZAGRANICZNE – DUŻE I MAŁE

VIRGIN MONEY LONDON MARATHON

Największe coroczne wydarzenie charytatywne na świecie, niesie pomoc dzieciom z chorobami nowotworowymi – jak głosi strona internetowa maratonu.

Data – 28 kwietnia 2019r.           START – Greenwich Park             FINISH – St. James’s Park

Informacje szczegółowe:      www.virginmoneylondonmarathon.com       www.festiwalbiegowy.pl

Zgodnie z zapowiedzią, przedstawiamy poniżej informacje okołomaratonowe, tj.  dotyczące podróży, noclegów, komunikacji na miejscu, propozycji planu zwiedzania*.

PODRÓŻ       Ze względu na niepewną sytuację związaną z Brexitem, warto zabrać ze sobą paszport jako główny dokument tożsamości.

Optymalny czas to wyjazd w czwartek 25.04.2019 r., powrót 29.04.2019 r.

Wariantów może być kilka, ja zaproponuję opcję, moim zdaniem, najkorzystniejszą organizacyjnie. Oczywiście w miarę własnych upodobań możesz swój city break wydłużyć o kilka dni i zwiedzić co nie co więcej.

Ryanair

Gdańsk  9.30 – London Stansted 10.45

Powrót – London Stansted 18.50 – Gdańsk 22.00

U tanich przewoźników ceny są zmienne, trzeba śledzić samodzielnie i skorzystać z promocji.

National Express autobus A8

Airport Stansted 11.20 – Liverpool Street Station 12.30 (to nie jest stacja końcowa); Kursuje co 30 min, £10 za osobę

Central line (czerwona) z Liverpool Street Underground Station do Bank DLR Station
(1 przystanek)

Kolej DLR z Bank DLR Station do Greenwich DLR Station (11 przystanków, 21 min.)

Kursują często, bilet £2,40

Droga powrotna do Stansted – jw. w odwróconej kolejności

NOCLEGI    Najkorzystniejsza opcja to hotel w dzielnicy Greenwich, w pobliżu Parku z miejscem startu maratonu.

Zatem, w dniu przylotu do Londynu, nieco skomplikowany dojazd do Greenwich, ale później będzie już z górki.

W dzielnicy Greenwich na terenie na zachód i północ od Parku Greenwich jest całkiem sporo hoteli od dwugwiazdkowych do czterogwiazdkowych, czyli można znaleźć nocleg w cenie 200 – 400 zł za noc w pokoju dwuosobowym, oczywiście rezerwując hotel z dużym wyprzedzeniem. W okresie tegorocznego maratonu wolnych noclegów jest już niewiele.

Niemal wszystkie hotele są rozmieszczone wzdłuż przebiegu Greenwich High Road (droga A206) i przy ulicach do niej dochodzących.

Ponadto w dzielnicy jest sporo lokali gastronomicznych, gdzie można się posilić. Są również sklepy z artykułami spożywczymi, ale nie ma ich zbyt wiele.

DOJAZD NA START 

Autobusem – Park, w jego południowej części, przecina w poprzek Blackheath Hill, która na terenie Parku zmienia nazwę na Shooters Hill Rd (droga A2). Na tej drodze będzie ustawiona linia startu maratonu. I tą drogą kursują dwie linie autobusowe, nr 53 i nr 386, z przystankiem w samym Parku:

Autobus 53 – trasa z centrum Londynu do Parku i dalej w kierunku wschodnim, ulicą Blackheath Hill (droga A2)

Autobus 386 – trasa okrążająca Park: na północy ze wschodu na zachód, następnie na południe i łączy się z trasą autobusu 53 w kierunku wschodnim, tj. ulice: Romney Rd, Nelson Rd, Greenwich Hight Rd, Greenwich S St i Blackheath Hill

Piechotą – w zależności od położenia hotelu, można zrobić sobie przed zawodami przebieżkę – rozgrzewkę.

ZWIEDZANIE        

Przy okazji pobytu w Londynie warto chociaż „liznąć” atrakcji turystycznych.

W dniu przyjazdu proponuję Park Greenwich, gdzie będzie START Maratonu. W Parku warte obejrzenia obiekty to Royal Obserwatory Greenwich – Królewskie Obserwatorium Astronomiczne i cały kompleks obiektów związanych z faktem, że przez Greenwich przebiega Prime Meridian – POŁUDNIK ZERO. Na prawo od niego (stojąc twarzą w kierunku północnym) mamy szerokość geograficzną wschodnią, a na lewo zachodnią. Jest to również zerowa strefa czasowa, na wschód od niej godzin przybywa, a na zachód – ubywa. Oczywiście to wszystko jest umowne, ale wedle tej umowy ustalany jest czas na całym świecie oraz położenie obiektów stałych i ruchomych, jak statki i samoloty.

W Parku jest również One Tree Hill Vista Point, miejsce z panoramicznym widokiem na Londyn.

Niedaleko Parku, przy Tamizie, wystawiony jest Cutty Sark – słynny żaglowiec, kliper, w swoim czasie najszybszy na świecie. Woził herbatę z Indii do Anglii. Jest pięknie oświetlony w nocy.

W piątek, po śniadaniu, proponuję pojechać autobusem 53 z ulicy Blackheath Hill w kierunku centrum Londynu. Warto wysiąść na ostatnim przystanku przed Tamizą i pokonać rzekę, przechodząc Westminster Bridge, mając na wprost wieżę zegarową Big Ben, a po lewej od niej, nad Tamizą, kompleks zabudowań Parlamentu brytyjskiego.

Zaraz za Parlamentem, przy Victoria St, jest Westminster Abbey – Opactwo Westministerskie, czyli siedziba władz, centrum duchowości i główna katedra Kościoła Anglikańskiego (taki anglikański Watykan, tyle, że „papieżem” jest królowa). Katedra przepiękna, bogata, odbywają się w niej m.in. śluby królewskie. Z całą pewnością warto ją obejrzeć.

Po powrocie na Victoria St, proponuję pójść w lewo. Za około 500m pojawią się wysokie przeszklone budynki z markowymi sklepami, po lewej stronie w zwartej zabudowie zobaczysz plac (McDonald’s na rogu), w głębi którego stoi najważniejsza katolicka katedra Londynu. Nazywa się Westminster Cathedral. Zupełnie inny styl budowli, a także wnętrza w porównaniu z Westminster Abbey. Niewątpliwie godna obejrzenia.

Po powrocie na Victoria St, około 20m w prawo i w lewo w przecznicę po drugiej stronie ulicy – Palace St, która prowadzi lekkim łukiem w lewo i dochodzi do Buckingham Gate. Stamtąd już tylko kilka kroków w prawo do placu przed Buckingham Palace, czyli siedziby Królowej Brytyjskiej Elżbiety II. Vis a vis Pałacu, po prawej stronie, znajduje się St James’s Park, w którym będzie META Maratonu. Ulica  Birdcage Walk biegnie wzdłuż Parku (Park jest po lewej stronie) i na jego końcu zmienia nazwę na Great George St, która prowadzi do skrzyżowania z Parliament St. I dalej w kierunku Tamizy.

Tutaj już widać koniec wycieczki, czyli Big Ben i Westminster Bridge, z drugiej strony. Koło się zamknęło.

Trzeba wejść w lewo w Parliament St i zaraz będzie przystanek powrotny autobusu 53.

Oczywiście należy cały czas pamiętać, że z Wielkiej Brytanii ruch kołowy jest lewostronny.

MUST SEE&HAVE LIST – wybór wielce subiektywny

Must See wśród muzeów:

Muzeum Historii Naturalnej

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 17:50 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

Tate Modern

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 18:00, piątek, sobota 10:00 – 22:00 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

British Muzeum

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 17:30, w piątki do 20:30 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

Must Have wśród dań

Koniecznie musisz spróbować tradycyjnego angielskiego śniadania. Co powiesz na soczyste plastry bekonu, smażone jajka, parówki, fasolkę, tosty z masłem i dżemem? Taka dawka kalorii i energii da siły na cały dzień zwiedzania.

Londyn to metropolia multikulturowa obfitująca w smaki całego świata, dlatego właśnie tutaj możesz zjeść dania takiej kuchni, jaką sobie wymarzysz! Dania azjatyckie, włoskie, greckie, libańskie, rosyjskie, brazylijskie – do wyboru do koloru.

Kultura lunch’owa w Londynie to tradycyjna codzienność, dlatego w większości restauracji możesz znaleźć nie tylko ciekawe oferty lunchowe w godzinach 12:00 – 16:00 ale również…tłumy głodnych Londyńczyków 🙂

Must See życia nocnego

Życie w Londynie kwitnie 24 godziny na dobe 7 dni w tygodniu, jednak to właśnie wieczory odmieniają to miasto. Proponuję Tobie wizytę w The Sherlock Holmes (adres: 10 Northumberland St, London WC2N 5DB) – tradycyjnym, angielskim barze. W tym miejscu znajdziesz rekonstrukcję pomieszczenia, w którym pracował Holmes z Watson’em. Skusisz się na odkrycie?

Zakupowe Must Have

Londyn słynie z zakupów. Nawet istnieje coś co możemy nazwać turystyką zakupową. Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest wyjazd do Londynu w godzinach porannych i powrót wieczorem – z całą torbą zakupów. Jeżeli interesują Cię sklepy lub kolekcje, których nie znajdziesz w Polsce warto swoją przygodę z shoppingiem rozpocząć na Oxford Street. Aby się tam dostać, należy wysiąć na przystanku metro Oxford Circus.

Jak poruszać się po Londynie?

Najszybszą formą komunikacji jest oczywiście metro. Szczegółowe informacje dotyczące cen możesz sprawdzić tutaj https://www.londontoolkit.com/briefing/underground.htm

Warto mieć przy sobie mapę Londynu, papierową lub w smartfonie, ewentualnie GPS.

Dla osób wierzących: przy ulicy Crooms Hill 68 znajduje się kościół rzymsko-katolicki pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Morza – Our Ladye Star of the Sea. W soboty o godz. 18.00 odprawiana jest Msza św., która może być traktowana jako Msza niedzielna.

Ulica Crooms Hill biegnie wzdłuż zachodniej granicy (ogrodzenia) Parku Greenwich, kościół z białego kamienia z wysoką wieżą jest z daleka widoczny.

Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że informacje okażą się przydatne w planowaniu startu w maratonie londyńskim.

Pomysłodawcą cyklu artykułów jest Karol Zalewski – właściciel JaTrenuje

Tekst powstał przy współpracy:

Małgorzata Zalewska
Dorota Wyganowska

* Proszę o weryfikację, bowiem informacje udostępnione w artykule  mają charakter poglądowy. Twórcy nie biorą odpowiedzialności za ewentualne zmiany czy nieprawidłowość informacji, które nie są zależne od twórców artykułu.