Tokyo Marathon, czyli biegowa przygoda w Japonii

Tokyo Marathon, czyli biegowa przygoda w Japonii

Tokyo Marathon 03.03.2019, czyli relacja niemal LIVE

Po nagłówkowej dacie łatwo wyobrazić sobie, że kurz po maratonie jeszcze nie opadł na egzotycznych ulicach stolicy Japonii, a u nas już relacja z tegorocznego maratonu w Tokyo. I to informacje z tzw. “pierwszej ręki” – od Zawodniczki (podopiecznej JATrenuje) startującej w tegorocznej edycji tego wyjątkowego wydarzenia. Bez wątpienia zaprezentowane poniżej informacje są cennym źródłem logistycznym dla tych, którzy myślą o kolejnych edycjach Tokyo Marathon. Zachęcam do lektury:

Informacje szczegółowe: www.marathon.tokyo/en/

Maraton w Tokio, chociaż organizowany zaledwie od 2007 roku, cieszy się niesłabnącą popularnością. Z tego powodu konieczne jest losowanie i trochę szczęścia. Na bieg w 2019 roku należało się zapisać do 31.08.2018 i cierpliwie czekać na wyniki losowania, gdyż chętnych było 330 271 osób, a miejsc dostępnych jedynie 27 370. Warto dodać, że w sumie w maratonie może uczestniczyć  ponad 37 tysięcy osób, więc pozostałe miejsca są zarezerwowane dla np. uczestników ścieżki charytatywnej. Jeżeli jednak szczęście nam dopisze to dostaniemy maila z prośbą o dokonanie wpłaty zgodnie z instrukcją zawartą w linku. Koszt dla osób spoza Japonii to 12 800 jenów (ok. 440 złotych).

Podróż

Zaskakująco z Gdańska do Tokio nie ma bezpośrednich połączeń… Planując podróż, warto wziąć pod uwagę, gdzie będziemy się przesiadać. Jeżeli będzie to Londyn lub Amsterdam, to do naszej podróży dokładamy kolejnych kilka godzin, jako że najpierw przemieszczamy się na zachód, żeby potem polecieć na wschód. Możliwe rozwiązania z Gdańska to: LOT (z przesiadką w Warszawie), Lufthansa (przesiadka w Monachium bądź Frankfurcie), Air France/KLM (przesiadka w Amsterdamie bądź Paryżu), SAS (przesiadka w Kopenhadze), Finnair (przesiadka w Helsinkach). Ceny oczywiście się wahają, ale można znaleźć bilety za ok 2 tys. złotych. Do Tokio zdarzają się oczywiście perełki i super promocje, ale jeśli szukamy biletów w konkretnym terminie i nie chcemy w podróży spędzić kilkudziesięciu godzin to raczej marne szanse, że z nich skorzystamy.

Moja podróż odbyła się przez Warszawę, co i tak oznaczało, że lot Warszawa-Tokio zajął dziesięć i pół godziny, a cała trasa z Gdańska kilkanaście. Jeżeli planujemy uczestnictwo w maratonie w odległym rejonie świata, to jest jeszcze jeden aspect, na który należy zwrócić uwagę – różnica czasu! Między Gdańskiem a Tokio mówimy o 8 godzinach różnicy, co już niestety zaburza rytm dnia i ma spory wpływ na naszą formę. Obliczono, że organizm jest w stanie dostosować się do nowej strefy czasowej w tempie 60-90 min/dzień, w zależności od kierunku podróży (na zachód czy na wschód). Zatem w naszym przypadku mówimy o co najmniej 8 dniach pobytu przed maratonem. Jednakże pamiętajmy, że Japonia jest krajem zupełnie odmiennym i fascynującym i jeżeli nie będzie to nasz 10. pobyt w tym kraju, to nikt raczej nie będzie spędzał tych 8 dni odpoczywając w hotelu, tylko będzie uprawiał wyczynowe całodzienne zwiedzanie, które też nie jest zalecane przed maratonem. Na szczęście większość z nas nie musi radzić sobie z presją bicia rekordów świata i uczestniczy w takich imprezach głównie dla wspaniałych wspomnień.  Nawet jeżeli popełniamy jakieś błędy logistyczne i płacimy nie bijąc kolejnej życiówki, świat nadal będzie istniał, a nasze przeżycia nie staną się mniej cudowne. Ja wybrałam opcję najbardziej ekstremalną, czyli przylot do Tokio w sobotę poprzedzającą niedzielny maraton. Później przylecieć się nie da, gdyż odbiór pakietów startowych jest możliwy tylko do soboty. Niestety efektem ubocznym było w sumie 5 godzin snu w ciągu 2 dni poprzedzających maraton, a więc deficyt, którego żadne podręczniki nie zalecają.

Noclegi

Baza noclegowa jest spora, rozpiętość cen również. Na www.booking.com każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Z rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, to wielkość łóżek w Japonii, bo zdarzają się dwuosobowe o szerokości 130 cm. Dodatkowo pamiętajmy, że Tokio to ogromne miasto i czasami za niższą cenę pokoju niestety będziemy musieli wstać o 5 rano, żeby zdążyć na niedzielny start maratonu o 9.10. Nasza lokalizacja hotelu pomiędzy startem a metą okazała się świetnym wyborem i dodatkowo nie zrujnowała budżetu (nieco ponad 400 zł za pokój dwuosobowy za dobę).

Pakiet Startowy

Odbiór pakietów odbywa się na wyspie Odaiba. Należy tam dojechać metrem do przystanku Daiba, a stamtąd wolontariusze i tłumy, podążające w tym samym kierunku co my, wskażą nam drogę. Co ważne, należy pamiętać o zabraniu ze sobą paszportu i wydruku (z detalami dotyczącymi naszej rejestracji), który dostaniemy mailem na kilka dni przed maratonem. Odbierając pakiet startowy dostaniemy również opaskę bezpieczeństwa na rękę, której nie należy zdejmować, ponieważ tylko za jej pomocą dostaniemy się na niedzielny start. Samo Expo jest imponujących rozmiarów, a ruch jest oczywiście tak poprowadzony, że będziemy w stanie obejrzeć wszystkich wystawców. Poza tym warto poświęcić chwilę na zwiedzenie Odaiba – co ciekawe znajduje się tu Statua Wolności, więc zdjęcie z Tokio z tym kultowym nowojorskim monumentem będzie nie lada gratką.

Dojazd na Start

Start zlokalizowany jest w okolicach Tokyo Government Building przy stacji metra Shinjuku. Zatem bez względu na to jaką opcję noclegu wybierzemy, nie powinno być problemu z dojazdem. Zwłaszcza, że mówimy o kraju, w którym firmy publikują oficjalne przeprosiny, jeżeli odjazd pociągu nastąpi o pół minuty za wcześnie. Najłatwiej problem transportu można rozwiązać, instalując aplikację Hyperdia albo Navitime. Dostęp do internetu zapewniamy sobie, kupując jeszcze na lotnisku pakiet z kartą sim np. 7-dniowy bez limitu przesyłania danych (koszt ok 4 900 jenów – 170 złotych). Aplikacja wskaże nam dokładne czasy odjazdu pociągów wraz z ceną biletu. Bilety jednorazowe kupujemy w automatach. Dobrym rozwiązaniem jest również zakup Japan Rail Pass czyli karnetu umożliwiającego przejazdy pociągami należącymi do Japan Rail w okresie 7, 14 bądź 21 dni (http://www.japanrailpass.net/en/about_jrp.html#bm_002). Nie jest to rozwiązanie tanie, ale jeżeli planujemy w czasie swojego pobytu zwiedzić jeszcze inne zakątki Japonii oprócz Tokio, na ogół się opłaca. Dodatkowo posiadając JR Pass, możemy się poruszać pociągami miejskimi, których sieć jest bardzo dobrze rozwinięta, ale tylko tymi należącymi do JR. Linie metra mają innych właścicieli i niestety na takie przejazdy będziemy potrzebowali dodatkowego biletu.

Jak już dojedziemy do stacji Shinjuku, musimy poszukać swojej bramki wejściowej, która jest oznaczona na numerze startowym oraz swojego sektora, o którym informacja również na tym numerze się znajduje. Wolontariuszy, którzy chętnie nam pomogą nie brakuje i do tego doskonale mówią po angielsku, więc nie powinno być problemu, jeżeli zaniedbaliśmy nieco naukę języka japońskiego przed wyjazdem. Jedyne o co musimy zadbać, to odpowiednia ilość czasu. Procedury bezpieczeństwa i dojście na miejsce swojego startu zabierają sporo czasu.

Trasa

W tym roku niestety pogoda nie rozpieszczała biegaczy, gdyż cały dzień padało. Temperatura osiągnęła jedynie 4-5˚C i była to najniższa temperatura w dotychczasowej historii tego maratonu. Dlatego warto biegać na treningach nawet w deszczu! Standardowo, jak na takich dużych imprezach, możemy albo skorzystać z depozytu na ubrania albo wybrać opcję dostania poncza na koniec. Niestety długie oczekiwanie na start sprawia, że którąkolwiek z opcji wybierzemy i tak zmarzniemy i przed deszczem raczej się nie uchronimy. W 2019 r wystartowało 37 604 osób, z czego tylko 7 896  osób było spoza Japonii. Musimy zatem przygotować się na bieg w tłumie, ale organizacja jest bez zarzutu. Trasa jest raczej płaska i biegniemy w otoczeniu najciekawszych miejsc stolicy: Nikombashi, Asakusa Kaminarimon, Ryogoku, Monzen-nakacho, Ginza, Takanawa, Hibiya. Kończymy w okolicy Tokyo Station i znowu jesteśmy niedaleko metra i spokojnie możemy wrócić do hotelu. Na samej trasie nie brakuje punktów odżywczych i toalet, tych drugich wydaje się być nawet więcej niż tych pierwszych, ale i tak przy tych drugich ustawiają się kolejki. Jak już przekroczymy upragnioną linię mety dostajemy medal, paczkę z jedzeniem do szybkiej regeneracji, a następnie ręcznik z logo maratonu. Jeśli dodatkowo wybierzemy opcję ponczo to otulą nas w polar (oczywiście tylko w rozmiarze uniwersalnym) i zarzucą ponczo przeciwdeszczowe, ale przy 5˚C i ciągłym deszczu i tak poczucie przemarznięcia raczej nas nie opuści. Na pewno zaskakuje tu porządek – na całej trasie co kawałek stoją wolontariusze z workami na śmieci i naprawdę niewielu biegaczy wyrzuca zużyte opakowania po żelach i innych produktach energetycznych na ulicę.

Zwiedzanie

W Tokio trudno się nudzić, więc warto zaplanować sobie jeszcze chwilę na zwiedzenie chociażby najważniejszych punktów miasta. W zależności od naszego wytrenowania i tempa regeneracji możemy zacząć tę jakże przyjemną część wyjazdu już w niedzielę po południu. Warto przespacerować się w okolicach Pałacu Cesarskiego czy zobaczyć ogrom ludzi na słynnym skrzyżowaniu w Shibuya. Jeżeli mamy więcej czasu to w Japonii to na pewno nie pożałujemy wycieczki szybkim pociągiem Shinkansen np. do Kioto lub Osaki. Wspinaczka na Fuji raczej odpada ze względu na  pogodę, ale załapiemy się na końcówkę sezonu narciarsko-snowboardowego.

Jedzenie

Japonia to nie tylko sushi. Jeżeli nie jesteśmy fanami surowych ryb, to z głodu nie umrzemy, bo restauracje oferują spory wybór ramen, czyli rosołu, makaronu i innych składników w zależności od regionu, w którym go kosztujemy. Warto również spróbować okonomiyaki czyli placków z różnymi dodatkami, które są pieczone na blasze na środku stołu przy którym siedzimy. Nie brakuje również deserów o wyrazistym, zielonym kolorze, a więc z dodatkiem matchy (zielonej, sproszkowanej herbaty). W większości restauracji menu zawiera dużo zdjęć potraw, więc nawet jeśli personel preferuje konwersacje po japońsku, a nie angielsku, powinniśmy dostać danie, które myślimy, że zamawiamy. I tylko czasami możemy być zmuszeni do zjedzenia potrawy niespodzianki… no chyba, że jednak potrafimy złożyć reklamację po japońsku.

Podsumowując, udział w maratonie w Tokio na pewno będzie przeżyciem o którym szybko nie zapomnimy. Następny już 1 marca 2020 roku. Polecam!

P.S. Dzięki Karol za top przygotowanie!

Pomysłodawcą cyklu jest Karol Zalewski, Właściciel JAtrenuje, Tekst:  Iza Samson

Bardzo dziękuję, Izo, iż tak fantastyczną i pełną użytecznych informacji relacją z Twoich tokijskich doświadczeń zechciałaś się podzielić ze światem biegowym. Byłaś świetna na trasie, a teraz wielce pomocna tym, którzy w przyszłości postanowią wyruszyć w podróż na maraton do dalekiej Japonii. Dziękuję!