Biegowe przygody Teamowe

Biegowe przygody Teamowe

Jesteśmy Teamem – Drużyną tych, dla których codzienna dawka czystej przyjemności w postaci aktywności fizycznej jest na stałe wpisana do rozkładu dnia. 

Każdy z nas trenuje we własnym rytmie, każdy z nas wyznacza sobie inne cele, znajduje spełnienie w nieco odmiennym kalendarzu startów i treningów. Jedno nas jednak łączy – pasja i radość z uprawiania sportu. Jako Trener czuwam, aby Wasze marzenia, czyli moich fantastycznych Podopiecznych, stały się rzeczywistością, aby odpowiednio traktowane ciało i duch odwdzięczyły się sprawnością i zdrowiem.

Poza tym dzielę z Wami emocje startów i przygotowań, rozpiera mnie duma, gdy dajecie radę i mobilizuje każde Wasze doświadczenie w pracy nad osiąganiem przez Was kolejnych celów. Zatem ostatnie dni były również pełne emocji, rozpoczynających się startów i przede wszystkich dobrej zabawy. Oto nasze ostatnie przygody:

IZA

Czytaliście już nasz artykuł z cyklu Maratony zagraniczne duże i małe? Doskonale wpisuje się w jego stylistykę najbliższy start Izy, bowiem już za kilka dni, stanie do rywalizacji w maratonie w TOKYO. Wyobrażacie sobie ? Maraton w TOKYO! Tak jak genialna jest to impreza, tak samo entuzjastycznie i z przytupem przebiegają moje z Izą treningi. Łatwo nie jest, ale kto mówił, że będzie… ale na pewno jest efektywnie. Efektownie za to będzie w samym Tokyo i to ze względu na wynik i same okoliczności biegu. Założenie – poprawić poprzedni wynik o 2, 3 minuty. Poza tym Iza przekroczyła Rubikon – rozpoczęła treningi pływackie, przed którymi broniła się jeszcze do niedawna. A to o tyle istotne, że to prolog do startów w triathlonie, które pojawiły się w kalendarz startowym Izy na drugą część sezonu.

WIOLETTA

Kolejny biegowy szlif za chwilę – start Wioletty w półmaratonie berlińskim. Przygotowania idą całą parą. Wioletta daje z siebie wszystko, aby w Berlinie złamać granicę dwóch godzin. Mam nadzieję, że pechowa infekcja z ostatnich dni nie wpłynie w żaden sposób na uzyskanie zamierzonego celu. Jedno już to choróbsko Wiolecie zepsuło – fantastycznie zapowiadający się wyjazd na narty we włoskie Dolomity. Gorączka nie pozwoliła na  realizowanie wszystkich planów związanych z szusowaniem na górskich stokach. Jednakże na pewno mentalnie pozwoliła Wioletcie zrelaksować się i na kilka tygodni przed startem w Berlinie odetchnąć włoskim powietrzem.

 

 

KAROLINA

Hu, hu, ha – nasza zima zła! Nasza może i zła, ale szwedzka z mocno ujemnymi temperaturami, jeziorami skutymi grubą warstwą lodu i śniegiem po pas to sceneria doskonała dla Karoliny, która zmierzyła się z takimi warunkami podczas biegu nocnego na 5 km. Wyobrazić sobie można, iż nie jest łatwo biec, utrzymując tempo, po lodzie, gdy desperacko walczy się o przyczepność. Nie łatwo jest też po śniegu, w którym brnie się jak w czasie arktycznej wyprawy. Ponadto świetny debiut Karoliny w Trójmiejskim Ultra Trail w biegu Gruba 15 zakończył się 9. miejscem w kategorii open kobiet. Karolinie coraz bardziej podobają się leśne biegi, więc może ten nadchodzący sezon będzie bardziej leśny niż poprzedni??? Wypatrujcie zatem Karoliny na leśnych ścieżkach zawodów biegowych.

PATRYCJA

Dwa tygodnie bez treningów i… Dubaj. 10 km w 26 stopniach i sporej wilgotności. Łatwo zatem nie było, ale 51:39 to drugi wynik Patrycji w życiu. Można? Można! Potwierdzeniem formy jest również oficjalna życiówka w Biegu Urodzinowym Gdyni – 49 minut (nieoficjalnie był już życiowy rekord, ale jak się zapomina chipa na start, trudno o potwierdzone rekordy). Tak czy inaczej Patrycja przygotowuje się do ONICO ze świadomością, że można zrobić wynik i poczuć się lepiej, ale bez treningów jednak obejść się nie można. Poza tym Patrycja dzielnie szlifuje technikę pływania, bowiem nadchodzący sezon to kontynuacja startów triathlonowych. Pomysły kiełkują, pomogę im rozkwitnąć.

  

AGATA

Rozpoczęliśmy wspólne treningi kilka tygodni temu, najważniejsze, że Agata  zaakceptowała moją treningową wizję łączenia kilku dyscyplin sportowych w ramach treningów przygotowujących do startów w biegach. Zaufanie przyniosło pozytywny efekt, bowiem porównując wynik Agaty na 10 km z listopada 2018 r. z tym , jaki „wybiegała” w czasie startu w Biegu Urodzinowym Gdyni 17 lutego br., różnica jest widoczna. Złamanie 1 godziny, czyli bariery dotychczas nie do  pokonania, jest lutowym sukcesem Agaty.  Czekam na kolejne fantastyczne starty i treningi, wyznaczając nowe cele na zbliżający się sezon.

EDYTA

PKO Grand Prix Bieg Urodzinowy Gdyni

Jeszcze pół roku temu Edyta nie była w stanie podbiec do autobusu, tak przynajmniej twierdzi. W lutym zmierzyła się z 10 kilometrowym Urodzinowym Biegiem Gdyni. Dała radę, przebiegła, cel osiągnęła, chociaż zdziwiona, że naprawdę się udało. Nie wierzyła, że zdobędzie swój kolejny Everest, a zrobiła to i to z uśmiechem. Okazuje się, że można  zacząć przygodę z bieganiem w każdym momencie, wystarczy chęć zmieniania własnej rzeczywistości. A Edyta zmieniła nie tylko nicnierobienie na bieganie, ale również w sposób znaczący wskaźnik na wadze. Przy okazji nieco „samochwałki” – uznała mnie za ‘cudotwórcę’…  Przy czym cuda tworzycie Wy, ja daję ku temu narzędzia i możliwości. fot. www.gdyniasport.pl

AGNIESZKA 

W ostatnim czasie do Teamu dołączyła Agnieszka., która co prawda mieszka w pięknej Hiszpanii, ale w dobie Internetu treningi online są doskonałą alternatywą dla tradycyjnych form kontaktów treningowych. Agnieszka na co dzień uprawia wspinaczkę, ale od dawna marzyła o bieganiu. Zatem rozpoczynam z Nią przygodę z bieganiem. W Hiszpanii. Wirtualnie. Za chwilę już pierwsze testy na 5 km, wyników jeszcze więc nie znam, ale na pewno już wiem, że bieganie zaczyna sprawiać Agnieszce wielką frajdę. Z moją hiszpańską Podopieczną łączy się jeszcze jedna historia – zmaterializowały się dzięki Niej moje plany nauki angielskiego, bowiem ja dzielę się swoją wiedzą sportową, Agnieszka w zamian ma pod opieką ucznia, Karola. Perfect! 

KONRAD

Nasz teamowy Ultramaratończyk nie odpuszcza. Nic Go nie jest w stanie zatrzymać – wiatr, deszcz, śnieg, mróz, czy błoto są tylko dodatkową atrakcją. Tak wynika z moich obserwacji, podczas naszych wspólnych biegów, Konrad wykazuje hart ducha prawdziwego crossowca – im gorzej (w znaczeniu trudniej) tym lepiej. Ot, taki paradoks. Ostatnie wyczyny Konrada-Wyczynowca to udział w Trójmiejskim Ultra Trail na 68 km. Wynik uznać należy za doskonałą prognozę na starty po leśnych ostępach. I chociaż nie obyło się bez drobnych błędów, to start należy uznać za bardzo udany i dał pozytywny impuls do kolejnych zmagań z terenem, czasem i trasą.

 PIOTR

Mistrzowie
są wśród nas! Piotr doskonale wpisuje się w tytuł Mistrza w dyscyplinach pływackich, celuje w pływaniu na otwartych wodach, a sezon zimowy nie stanowi dla Piotra żadnej przeszkody. Ponadto w zawodach pływackich MASTERS w Rumi Piotr nie zaskoczył i zajął 1. miejsce na dystansie 400 m i 800 m. Brawo TY!

  

 MICHAŁ

Michał świętował urodziny Gdyni w biegu zorganizowanym w ramach PKO Grand Prix Gdyni. Tym razem pobiegł jako pacemaker kolegi. Super są takie starty. Doświadczenie Michała zmotywowało i poniosło. Dla Michała treningowo, przedstartowo.

 

 

Nasz Teamowy Trener, MACIEJ, szlifuje talenty na obozie kadry lekkoatletycznej (PZLA). Natomiast Trener Ziemowit ferie spędza na wspinaniu się i bieganiu po górach w okolicach Alicante. Pozazdrościć…

 

 

 

 

KAROL, czyli JAtrenuje

zawody pływackie MASTERS

Oj, trenuję ja, trenuję. Codziennie z moimi Podopiecznymi przemierzam zimowe szlaki okolic Rumi, weekendowo Teamowo wspólnie biegamy po ostępach nadmorskich lasów i klifów, a od czasu do czasu ramię w ramię stajemy w szranki sportowe.  I tak Gruba 15 w TUT dała mi 4. miejsce, które jest zazwyczaj rozczarowujące, ale w tym przypadku sami przyznacie, że mam być z czego zadowolony. Wynika to z faktu, że ścigałem się z młodzieżą i czułem się początkowo nieco tym faktem skonsternowany. Jednak mimo, że wiekowo zupełny dysonans, to wynik zacny.

Rzuciłem też rękawicę zimnej wodzie – podjąłem próbę treningową na otwartych wodach w lutym z Piotrem. Cóż o tym napisać? Żyję.

Jednak na szczęście mogę pochwalić się wynikiem na 800 m w zawodach pływackich Masters organizowanych przez MOSiRTRI TEAM Rumia – 3 miejsce! O tak, to sukces, bowiem ze względu na przyspieszenie startów w czasie zawodów, spóźniłem się i puścili mnie z najlepszymi.  

I tak wyglądały nasze ostatnie dni w Athletic Team. Pierwsze starty zapowiadają ciekawy sezon. Ci wszyscy, którzy w niniejszym artykule nie zostali wymienieni, dzielnie trenują do sezonu i czekają na pierwsze tegoroczne starty. Jesteście fantastyczni!

Zatem mam wiele powodów do radości, ale przede wszystkim to osiągnięcia moich Podopiecznych dodają mi skrzydeł. Lecimy!