Tokyo Marathon, czyli biegowa przygoda w Japonii

Tokyo Marathon 03.03.2019, czyli relacja niemal LIVE

Po nagłówkowej dacie łatwo wyobrazić sobie, że kurz po maratonie jeszcze nie opadł na egzotycznych ulicach stolicy Japonii, a u nas już relacja z tegorocznego maratonu w Tokyo. I to informacje z tzw. „pierwszej ręki” – od Zawodniczki (podopiecznej JATrenuje) startującej w tegorocznej edycji tego wyjątkowego wydarzenia. Bez wątpienia zaprezentowane poniżej informacje są cennym źródłem logistycznym dla tych, którzy myślą o kolejnych edycjach Tokyo Marathon. Zachęcam do lektury:

Informacje szczegółowe: www.marathon.tokyo/en/

Maraton w Tokio, chociaż organizowany zaledwie od 2007 roku, cieszy się niesłabnącą popularnością. Z tego powodu konieczne jest losowanie i trochę szczęścia. Na bieg w 2019 roku należało się zapisać do 31.08.2018 i cierpliwie czekać na wyniki losowania, gdyż chętnych było 330 271 osób, a miejsc dostępnych jedynie 27 370. Warto dodać, że w sumie w maratonie może uczestniczyć  ponad 37 tysięcy osób, więc pozostałe miejsca są zarezerwowane dla np. uczestników ścieżki charytatywnej. Jeżeli jednak szczęście nam dopisze to dostaniemy maila z prośbą o dokonanie wpłaty zgodnie z instrukcją zawartą w linku. Koszt dla osób spoza Japonii to 12 800 jenów (ok. 440 złotych).

Podróż

Zaskakująco z Gdańska do Tokio nie ma bezpośrednich połączeń… Planując podróż, warto wziąć pod uwagę, gdzie będziemy się przesiadać. Jeżeli będzie to Londyn lub Amsterdam, to do naszej podróży dokładamy kolejnych kilka godzin, jako że najpierw przemieszczamy się na zachód, żeby potem polecieć na wschód. Możliwe rozwiązania z Gdańska to: LOT (z przesiadką w Warszawie), Lufthansa (przesiadka w Monachium bądź Frankfurcie), Air France/KLM (przesiadka w Amsterdamie bądź Paryżu), SAS (przesiadka w Kopenhadze), Finnair (przesiadka w Helsinkach). Ceny oczywiście się wahają, ale można znaleźć bilety za ok 2 tys. złotych. Do Tokio zdarzają się oczywiście perełki i super promocje, ale jeśli szukamy biletów w konkretnym terminie i nie chcemy w podróży spędzić kilkudziesięciu godzin to raczej marne szanse, że z nich skorzystamy.

Moja podróż odbyła się przez Warszawę, co i tak oznaczało, że lot Warszawa-Tokio zajął dziesięć i pół godziny, a cała trasa z Gdańska kilkanaście. Jeżeli planujemy uczestnictwo w maratonie w odległym rejonie świata, to jest jeszcze jeden aspect, na który należy zwrócić uwagę – różnica czasu! Między Gdańskiem a Tokio mówimy o 8 godzinach różnicy, co już niestety zaburza rytm dnia i ma spory wpływ na naszą formę. Obliczono, że organizm jest w stanie dostosować się do nowej strefy czasowej w tempie 60-90 min/dzień, w zależności od kierunku podróży (na zachód czy na wschód). Zatem w naszym przypadku mówimy o co najmniej 8 dniach pobytu przed maratonem. Jednakże pamiętajmy, że Japonia jest krajem zupełnie odmiennym i fascynującym i jeżeli nie będzie to nasz 10. pobyt w tym kraju, to nikt raczej nie będzie spędzał tych 8 dni odpoczywając w hotelu, tylko będzie uprawiał wyczynowe całodzienne zwiedzanie, które też nie jest zalecane przed maratonem. Na szczęście większość z nas nie musi radzić sobie z presją bicia rekordów świata i uczestniczy w takich imprezach głównie dla wspaniałych wspomnień.  Nawet jeżeli popełniamy jakieś błędy logistyczne i płacimy nie bijąc kolejnej życiówki, świat nadal będzie istniał, a nasze przeżycia nie staną się mniej cudowne. Ja wybrałam opcję najbardziej ekstremalną, czyli przylot do Tokio w sobotę poprzedzającą niedzielny maraton. Później przylecieć się nie da, gdyż odbiór pakietów startowych jest możliwy tylko do soboty. Niestety efektem ubocznym było w sumie 5 godzin snu w ciągu 2 dni poprzedzających maraton, a więc deficyt, którego żadne podręczniki nie zalecają.

Noclegi

Baza noclegowa jest spora, rozpiętość cen również. Na www.booking.com każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Z rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, to wielkość łóżek w Japonii, bo zdarzają się dwuosobowe o szerokości 130 cm. Dodatkowo pamiętajmy, że Tokio to ogromne miasto i czasami za niższą cenę pokoju niestety będziemy musieli wstać o 5 rano, żeby zdążyć na niedzielny start maratonu o 9.10. Nasza lokalizacja hotelu pomiędzy startem a metą okazała się świetnym wyborem i dodatkowo nie zrujnowała budżetu (nieco ponad 400 zł za pokój dwuosobowy za dobę).

Pakiet Startowy

Odbiór pakietów odbywa się na wyspie Odaiba. Należy tam dojechać metrem do przystanku Daiba, a stamtąd wolontariusze i tłumy, podążające w tym samym kierunku co my, wskażą nam drogę. Co ważne, należy pamiętać o zabraniu ze sobą paszportu i wydruku (z detalami dotyczącymi naszej rejestracji), który dostaniemy mailem na kilka dni przed maratonem. Odbierając pakiet startowy dostaniemy również opaskę bezpieczeństwa na rękę, której nie należy zdejmować, ponieważ tylko za jej pomocą dostaniemy się na niedzielny start. Samo Expo jest imponujących rozmiarów, a ruch jest oczywiście tak poprowadzony, że będziemy w stanie obejrzeć wszystkich wystawców. Poza tym warto poświęcić chwilę na zwiedzenie Odaiba – co ciekawe znajduje się tu Statua Wolności, więc zdjęcie z Tokio z tym kultowym nowojorskim monumentem będzie nie lada gratką.

Dojazd na Start

Start zlokalizowany jest w okolicach Tokyo Government Building przy stacji metra Shinjuku. Zatem bez względu na to jaką opcję noclegu wybierzemy, nie powinno być problemu z dojazdem. Zwłaszcza, że mówimy o kraju, w którym firmy publikują oficjalne przeprosiny, jeżeli odjazd pociągu nastąpi o pół minuty za wcześnie. Najłatwiej problem transportu można rozwiązać, instalując aplikację Hyperdia albo Navitime. Dostęp do internetu zapewniamy sobie, kupując jeszcze na lotnisku pakiet z kartą sim np. 7-dniowy bez limitu przesyłania danych (koszt ok 4 900 jenów – 170 złotych). Aplikacja wskaże nam dokładne czasy odjazdu pociągów wraz z ceną biletu. Bilety jednorazowe kupujemy w automatach. Dobrym rozwiązaniem jest również zakup Japan Rail Pass czyli karnetu umożliwiającego przejazdy pociągami należącymi do Japan Rail w okresie 7, 14 bądź 21 dni (http://www.japanrailpass.net/en/about_jrp.html#bm_002). Nie jest to rozwiązanie tanie, ale jeżeli planujemy w czasie swojego pobytu zwiedzić jeszcze inne zakątki Japonii oprócz Tokio, na ogół się opłaca. Dodatkowo posiadając JR Pass, możemy się poruszać pociągami miejskimi, których sieć jest bardzo dobrze rozwinięta, ale tylko tymi należącymi do JR. Linie metra mają innych właścicieli i niestety na takie przejazdy będziemy potrzebowali dodatkowego biletu.

Jak już dojedziemy do stacji Shinjuku, musimy poszukać swojej bramki wejściowej, która jest oznaczona na numerze startowym oraz swojego sektora, o którym informacja również na tym numerze się znajduje. Wolontariuszy, którzy chętnie nam pomogą nie brakuje i do tego doskonale mówią po angielsku, więc nie powinno być problemu, jeżeli zaniedbaliśmy nieco naukę języka japońskiego przed wyjazdem. Jedyne o co musimy zadbać, to odpowiednia ilość czasu. Procedury bezpieczeństwa i dojście na miejsce swojego startu zabierają sporo czasu.

Trasa

W tym roku niestety pogoda nie rozpieszczała biegaczy, gdyż cały dzień padało. Temperatura osiągnęła jedynie 4-5˚C i była to najniższa temperatura w dotychczasowej historii tego maratonu. Dlatego warto biegać na treningach nawet w deszczu! Standardowo, jak na takich dużych imprezach, możemy albo skorzystać z depozytu na ubrania albo wybrać opcję dostania poncza na koniec. Niestety długie oczekiwanie na start sprawia, że którąkolwiek z opcji wybierzemy i tak zmarzniemy i przed deszczem raczej się nie uchronimy. W 2019 r wystartowało 37 604 osób, z czego tylko 7 896  osób było spoza Japonii. Musimy zatem przygotować się na bieg w tłumie, ale organizacja jest bez zarzutu. Trasa jest raczej płaska i biegniemy w otoczeniu najciekawszych miejsc stolicy: Nikombashi, Asakusa Kaminarimon, Ryogoku, Monzen-nakacho, Ginza, Takanawa, Hibiya. Kończymy w okolicy Tokyo Station i znowu jesteśmy niedaleko metra i spokojnie możemy wrócić do hotelu. Na samej trasie nie brakuje punktów odżywczych i toalet, tych drugich wydaje się być nawet więcej niż tych pierwszych, ale i tak przy tych drugich ustawiają się kolejki. Jak już przekroczymy upragnioną linię mety dostajemy medal, paczkę z jedzeniem do szybkiej regeneracji, a następnie ręcznik z logo maratonu. Jeśli dodatkowo wybierzemy opcję ponczo to otulą nas w polar (oczywiście tylko w rozmiarze uniwersalnym) i zarzucą ponczo przeciwdeszczowe, ale przy 5˚C i ciągłym deszczu i tak poczucie przemarznięcia raczej nas nie opuści. Na pewno zaskakuje tu porządek – na całej trasie co kawałek stoją wolontariusze z workami na śmieci i naprawdę niewielu biegaczy wyrzuca zużyte opakowania po żelach i innych produktach energetycznych na ulicę.

Zwiedzanie

W Tokio trudno się nudzić, więc warto zaplanować sobie jeszcze chwilę na zwiedzenie chociażby najważniejszych punktów miasta. W zależności od naszego wytrenowania i tempa regeneracji możemy zacząć tę jakże przyjemną część wyjazdu już w niedzielę po południu. Warto przespacerować się w okolicach Pałacu Cesarskiego czy zobaczyć ogrom ludzi na słynnym skrzyżowaniu w Shibuya. Jeżeli mamy więcej czasu to w Japonii to na pewno nie pożałujemy wycieczki szybkim pociągiem Shinkansen np. do Kioto lub Osaki. Wspinaczka na Fuji raczej odpada ze względu na  pogodę, ale załapiemy się na końcówkę sezonu narciarsko-snowboardowego.

Jedzenie

Japonia to nie tylko sushi. Jeżeli nie jesteśmy fanami surowych ryb, to z głodu nie umrzemy, bo restauracje oferują spory wybór ramen, czyli rosołu, makaronu i innych składników w zależności od regionu, w którym go kosztujemy. Warto również spróbować okonomiyaki czyli placków z różnymi dodatkami, które są pieczone na blasze na środku stołu przy którym siedzimy. Nie brakuje również deserów o wyrazistym, zielonym kolorze, a więc z dodatkiem matchy (zielonej, sproszkowanej herbaty). W większości restauracji menu zawiera dużo zdjęć potraw, więc nawet jeśli personel preferuje konwersacje po japońsku, a nie angielsku, powinniśmy dostać danie, które myślimy, że zamawiamy. I tylko czasami możemy być zmuszeni do zjedzenia potrawy niespodzianki… no chyba, że jednak potrafimy złożyć reklamację po japońsku.

Podsumowując, udział w maratonie w Tokio na pewno będzie przeżyciem o którym szybko nie zapomnimy. Następny już 1 marca 2020 roku. Polecam!

P.S. Dzięki Karol za top przygotowanie!

Pomysłodawcą cyklu jest Karol Zalewski, Właściciel JAtrenuje, Tekst:  Iza Samson

Bardzo dziękuję, Izo, iż tak fantastyczną i pełną użytecznych informacji relacją z Twoich tokijskich doświadczeń zechciałaś się podzielić ze światem biegowym. Byłaś świetna na trasie, a teraz wielce pomocna tym, którzy w przyszłości postanowią wyruszyć w podróż na maraton do dalekiej Japonii. Dziękuję! 

MARATONA INTERNAZIONALE DI ROMA

z  cyklu MARATONY ZAGRANICZNE – DUŻE I MAŁE

XXV MARATONA INTERNAZIONALE DI ROMA

       Data – 7 kwietnia 2019r.                   START i META – via Fori Imperiali  (przy Koloseum)

 Informacje szczegółowe:    www.maratonainternazionaledi roma.it

 Komitet Organizacyjny przyjmuje zgłoszenia do dnia 25 marca 2019r., ale im wcześniej tym jest niższa opłata startowa.

 Zgodnie z zapowiedzią, poniżej przedstawiamy, informacje okołomaratonowe, tj. podróż, noclegi, komunikacja na miejscu, zwiedzanie….

PODRÓŻ

Optymalny okres to 04.04 – 08.04.2019r.

Niestety z Gdańska nie ma bezpośrednich lotów do Rzymu. Można skorzystać z Lufthansy,
z przesiadką w Monachium lub we Frankfurcie. Jest kilka takich połączeń dziennie.

Tanie linie tylko z Warszawy.

RYANAIR       Warszawa Modlin 14.10                    Rzym Ciampino 16.25

                        Rzym Ciampino 18.05                       Warszawa Modlin 20.20

Ale dojazd i powrót z Modlina, chyba tylko własnym samochodem

WIZZAIR        Warszawa Chopin 12.20                   Rzym Fiumicino 14.45

                       Rzym Fiumicino 15.30                       Warszawa Chopin 18.00

Transport z portów lotniczych do dworca kolejowego Termini autobusami Terravision, Atral-Schiaffini, Bus-Shuttle i Cotral, dodatkowo z Fiumicino pociągiem Leonardo Express.

PKP                Gdynia Główna 4.55                          Warszawa Zachodnia 9.14 (TLK)

                                                 5.10                                                               8.43 (EIP)

                       Warszawa Zachodnia 19.06              Gdynia Główna 22.51 (EIP)

                                                              19.13                                       23.20 (TLK)

Warszawa Zachodnia łączy się z Portem Lotniczym Chopina 3 liniami kolejowymi: SKM linie S2 i S3

oraz Koleje Mazowieckie KM

UWAGA!    Dnia 10 marca 2019r. nastąpi zmiana rozkładów jazdy PKP

KOMUNIKACJA w Rzymie www.atac.roma.it . Bilety łączone na metro, autobusy i tramwaje.

Jednorazowy BIT 1,50€ ważny przez 100min. od skasowania, w metrze można zmieniać linię, ale bez wychodzenia przez bramki.

Wieloprzejazdowe: ROMA 24H – 7€, ROMA 48H – 12,50 €, ROMA 72H – 18€, kasuje się raz, przy pierwszym przejeździe.

Bilety można kupić jeszcze na lotnisku, lub na dworcu Termini, a także w kioskach z prasą
i w sklepikach Tabacchi – prasa i papierosy.

Warto również, razem z biletami, kupić bardzo czytelną i pomocną mapę: METRO BUS TRAM TRASPORTI PUBBLICI. Mapa jest kilkujęzyczna.

NOCLEGI

Proponuję w pobliżu dworca Termini, jest tam mnóstwo hoteli, hotelików, pensjonatów i apartamentów na każdą kieszeń. Jest również sporo, mieszkających w Rzymie, Polaków, którzy wynajmują turystom pokoje lub całe mieszkania. Wystarczy wpisać w google: noclegi u Polaków w Rzymie. Moi znajomi mieszkali U EDYTY (w sąsiedztwie Termini) i bardzo sobie chwalili.

Okolice Termini to również centrum całej miejskiej komunikacji oraz zatrzęsienie knajpek, pizzerii, cafeterii – włoskich, chińskich, hinduskich, arabskich etc.; nie da się być głodnym.

DOJAZD NA START

Metro B (niebieskie) z Termini do Colosseo (2 przystanki) – kierunek Laurentina

ZWIEDZANIE                        Rzym jest znakomicie oznakowany.

W dniu przyjazdu. Proponuję „przećwiczyć” dojazd na START maratonu i – przy okazji – rozejrzeć się po Starożytnym Rzymie, bo będzie w zasięgu pieszego spaceru. Na początek Koloseum i Łuk Konstantyna (tylko z zewnątrz), następnie spacer ulicą Fori Imperiali (stojąc przy wyjściu z metra twarzą do Koloseum, należy skręcić w prawo). Po lewej będzie Forum Romanum i Fora Cesarskie, po prawej Forum Trajana, a za nim łukowaty obiekt do Mercati di Trajano – najstarszy na świecie supermarket. Na wprost Kolumna Trajana, a za nią dwa kościoły zwieńczone kopułami. Ten po prawej, pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi, powstał jako wotum za zwycięstwo polskiego króla Jana III Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem, w 1683r.

Po lewej widać ogromny biały obiekt, to Altare della Patria – Ołtarz Ojczyzny, coś jak nasz Warszawski Grób Nieznanego Żołnierza. Przed nim Piazza Venezia – słynny Plac Wenecki. Obchodząc ten monument traficie na dwa ciągi schodów: lewe, strome i wysokie, prowadzące do kościoła i prawe, płaskie i eleganckie, prowadzące na Kapitol, czyli wzgórze, na którym mieściła się najstarsza siedziba władz Rzymu. Schody, plac i trzy pałace okalające plac, to dzieło Michała Anioła Buonarroti. Z tyłu, za pałacem na wprost, jest punkt widokowy na Forum Romanum i Palatyn.

Schodząc z Kapitolu tymi samymi schodami, wejdźcie w uliczkę na wprost. Za kilka kroków będzie fontanna, a po jej lewej stronie przystanki autobusowe. Linie 40, 64 i H jadą do Termini, gdzie kończą bieg.

W piątek.

  • Watykan – możliwie wcześnie rano Metro A (czerwone) z Termini do Ottaviano– Pietro
    (6 przystanków) – kierunek Battistini. Następnie via Ottaviano trzeba dojść do placu św. Piotra.
    W prawej kolumnadzie są bramki wejściowe do bazyliki.
  • Cupola (kopuła bazyliki) – po zakończeniu zwiedzania bazyliki, w krużganku należy skręcić
    w lewo i, przed sklepem z pamiątkami, jeszcze raz w lewo. Będzie tam kasa, w której można kupić bilety na kopułę. Proponuję po 10€: windą wjazd na dach, a dalej pieszo. Widok z góry, 3600 panorama na Watykan i Rzym, wynagrodzi zmęczenie.

Po wyjściu z bazyliki należy przejść przez plac św. Piotra i wejść w główną ulicą prowadzącą na plac św. Piotra, czyli via Conciliazione. Pójść tą ulicą aż do rzeki Tybr. Przed okrągłym Zamkiem Anioła trzeba skręcić w lewo w piazza Pia i na przystanku wsiąść w autobus 40 i wysiąść na trzecim przystanku, tj. Vittorio Emanuele/Argentina (warto zapytać kierowcę). Z tego przystanku trzeba się cofnąć około 50m, do kościoła, przejść na drugą stronę ulicy i pójść ulicą Corso del Rinascimento. Skręcić w drugą ulicą w lewo. Kilka kroków i wejdziecie na

  • Piazza Navona. W starożytności był tu stadion cesarza Domicjana. Środkowa fontanna, Czterech Rzek, jest arcydziełem Berniniego.

Nacieszywszy oczy, wracacie na Corso del Rinascimento, przechodzicie na jej drugą stronę i idziecie dalej, prosto, pierwszą w lewo, pierwszą w prawo, pierwszą w lewo i pierwszą w prawo (wiem, brzmi to skomplikowanie, bo to jest plątanina starożytnych uliczek, ale na ścianach budynków są tabliczki informacyjne. A z mapką, którą zaproponowałam, to nawet z zamkniętymi oczami da się trafić)
i lądujecie na Piazza della Rotonda, i widzicie

  • Panteon w całej okazałości. Kiedyś świątynia wszystkich bogów, obecnie bazylika Matki Bożej od Męczenników, licząca sobie około 2000 lat. Warto wejść i obejrzeć. Wstęp wolny.

Po wyjściu z Panteonu trzeba iść na wprost do fontanny i na jej wysokości skręt w prawo na via dei Pastini. Prosto tą uliczką aż do piazza di Pietra i dalej w dotychczasowym kierunku przez via di Pietra do skrzyżowania z dużą ulicą via del Corso. Trzeba przejść na drugą stronę i wejść w via delle Murattte, która prowadzi do

  • Fontana di Trevi, czyli kolejna rzymska hiper atrakcja. Nasyćcie oczy, wrzućcie pieniążek, zjedzcie lody w Melograno (po lewej, stojąc na wprost fontanny) i ruszcie dalej.

Należy obejść fontannę mając ją po lewej ręce i wejść na via della Stamperia, która ukośnie dochodzi do większej ulicy via del Tritone. Przechodzicie na drugą stronę i skręcając w prawo idziecie via del Tritone do najbliższego skrzyżowania (ze światłami). Teraz ostry zakręt w lewo w via dei Due Macelli (w tym miejscu odchodzą w lewo dwie ulice, trzeba wejść w tę pierwszą)

Tą ulicą dochodzicie do Piazza di Spagna (plac hiszpański).

Na początku jest kolumna Maryi Niepokalanej, a nieco dalej Fontana Barcaccia (barka), a po prawej

  • Schody Hiszpańskie. ich prawdziwa nazwa to Scalinata di Trinita dei Monti, czyli schody do św. Trójcy na wzgórzu, bo faktycznie zostały zbudowane jako wejście, do widocznego na górnym tarasie, kościoła św. Trójcy. Nie wolno na nich jeść ani pić.

Po nacieszeniu się schodami możecie pójść dalej, do końca Piazza Spagna i skręcić
w lewo w via della Croce. Przy tej uliczce, po prawej stronie, zaraz za pierwszą przecznicą jest cukiernia POMPI TIRAMISU. Malutka, niepozorna, bez stolików do konsumpcji na miejscu. Ale tytułowe Tiramisu, w różnych smakach mają przepyszne. Sprzedają w pudełkach, z łyżeczką. Jada się na ulicy, bo poza lodówką mogą być perzechowywane tylko przez 20 minut. Polecam, jadłam truskawkowe.

Proponuję powrót na Plac Hiszpański i do wyraźnie oznakowanej stacji metra Spagna. Metro A (czerwone) ze Spagna do Termini – kierunek Anagnina.

Jeżeli będziecie mieli jeszcze dość sił i nie będzie zbyt późno, możecie skręcić w via Gioberti (prostopadła do Termini, vis a vis wejścia na dworzec) przejść nią około 100m i znajdziecie się na placu przed bazyliką

  • Santa Maria Maggiore. To kolejna bazylika papieska. W Rzymie są cztery bazyliki papieskie, tzw. większe. Rano byliście w bazylice św. Piotra. Dzień możecie zamknąć, odwiedzając bazylikę Matki Bożej Większej.

WAŻNE!

  • W Rzymie pije się wodę z fontann, są odrębne kraniki do napełniania butelek, a również w wielu miejscach na ulicach są punkty poboru wody. To jest zdrowa, czysta, zimna, górska woda.
  • Kierowcy autobusów zatrzymują się na przystankach tylko wtedy, kiedy ktoś chce wsiąść i stojąc na przystanku macha ręką, lub chce wysiąść i naciska specjalny przycisk w pojeździe (zaraz po ruszeniu z poprzedniego przystanku)
  • Z toalet można bezpłatnie korzystać we wszystkich lokalach, bez konieczności konsumowania czegokolwiek.

Dla osób wierzących. W pobliżu Termini znajduje się kilka kościołów. W soboty o godz. 18.00 jest Msza św. w bazylikach Santa Maria Maggiore, Santa Prassede i Sacro Coure, a o godz. 18.30
w kościele Sant’Alfonso De Liguori.

DLA AMATORÓW ŁĄCZENIA BIEGANIA ZE ZWIEDZANIEM

Jeśli macie ochotę zostać w Rzymie trochę dłużej, mamy następującą propozycję:

Przede wszystkim proponuję zabrać ze sobą jakiś przewodnik.

MUZEA

  • Watykańskie, ogromne zbiory dzieł sztuki od najstarszych do współczesnych, w tym Pinakoteka, Stanze Rafaela i – crème de la crème – Kaplica Sykstyńska

Muzea są czynne od poniedziałku do soboty w godzinach 9.00 – 18.00 (ostatnie wejście 16.00)

Bilet kosztuje 17€, studenci z ważną legitymacją, w wieku do 25 lat, 8€.

Dojeżdża się i idzie tak jak do Watykanu, ale po dojściu do murów otaczających Watykan, należy skręcić w prawo i iść wzdłuż murów.

  • Kapitolińskie, najstarsze publiczne muzeum świata, od 1471r., zawierające, m.in., duży zbiór rzeźb antycznych, warte obejrzenia.

Muzeum czynne codziennie w godzinach 9.30 – 19.30. Bilet kosztuje 11,50€, młodzież do 25 roku życia – 9,50€. Dojeżdża się z Termini autobusami 40 i 64 do Piazza Venezia.

  • Koloseum, Forum Romanum i Palatyn, najbardziej znane i największe odkryte zabytki starożytnoś Koloseum – amfiteatr, Forum Romanum – główny polityczny, religijny i towarzyski ośrodek starożytnegoRzymu, Palatyn – miejsce najstarszej osady, początki Rzymu, później wzgórze z pałacami bogaczy i świątyniami. Warto to zobaczyć, rozmiar i rozmach robią wrażenie.

Muzeum czynne codziennie w godzinach 8.30 – 19.15 (ostatnie wejście 18.15). Bilet jest łączony
i kosztuje 12€, młodzież 18-25 lat, 7,50€. Dojeżdża się z Termini metrem B do Colosseo.

Są dwie kolejki: do kas i do bramek z wykrywaczem metali. Trochę to trwa. Warto kupić w kasie również audioguide, jest po polsku, czyta Andrzej Seweryn.

ATRAKCJE

  • Rome by night – Rzym żyje do około północy. Niektóre miejsca, w nocnej szacie wyglądają przepięknie. Polecam Piazza Navona, gdzie odbywają się występy różnych ulicznych artystów. Plac jest duży, więc i artystów wielu równocześnie. Przy Termini (na via Giolitti) jest przystanek autobusu 70, którym można dojechać do Corso Rinascimento, a stąd już tylko kilka kroków do Navona.

Można sobie w nocnej scenerii powtórzyć wycieczkę z piątku, tj. Piazza Navona, Pantheon, Fontana di Trevi, Piazza Spagna.

  • Tivoli – miasteczko w górach, gdzie pozyskuje się „rzymski marmur”, czyli trawertyn. W samym centrum jest Villa d’Este. W jej ogromnym tarasowo położonym ogrodzie znajduje się kilkaset czynnych fontann, jest to jeden z najstarszych, tzw. ogrodów cudów w Europie, wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Jest co podziwiać. Obiekt jest czynny codziennie w godzinach 8.30 – 19.15. Bilet kosztuje 8€, młodzież 18-25 lat, 4€.

Podróż do Tivoli zajmie około 2 godzin: metro B (niebieskie) z Termini do Ponte Mammolo, kierunek Rebibbia. Na Ponte Mammolo jest stacja autobusów Cotral i kasa biletowa. Autobusy jeżdżą co 15-30 minut, bilet kosztuje około 2€ i trzeba dojechać do przystanku Tivoli/Villa d’Este (warto upewnić się u kierowcy). Podróż trwa około 1,5h.

 JEDZENIE

W Rzymie najlepsza i najtańsza jest pizza, a pizzerii zatrzęsienie. Warto wejść do takiej, gdzie pizzę pieką na miejscu, na dużych blachach i sprzedają na wagę. Obsługa kroi nożyczkami tyle, ile klient sobie życzy.

I, oczywiście, lody. Gelaterii jest w Rzymie, chyba, tak samo dużo jak pizzerii. Polecam – w pobliżu Watykanu – Gelateria Lemongrass, przy stacji metra Ottaviano-S. Pietro i, druga, przy via Ottaviano oraz – w pobliżu dworca Termini, przy via Principe Eugenio – Gelateria Fassi.

tiramisu, niedaleko Piazza Spagna, pisałam wcześniej.

ZAKUPY

Rzym słynie z dobrych ciuchów, butów, torebek, etc. Mnóstwo sklepów, w tym bardzo drogich, markowych, znajduje się w najbliższej okolicy Piazza Spagna, na sąsiadujących uliczkach. Także na obszarze pomiędzy Fontana di Trevi i Piazza Spagna. Przy Largo Chigi jest galeria handlowa Alberto Sordi, a przy via del Tritone – luksusowy dom towarowy Rinascente Roma.

UDANEGO POBYTU I ZNAKOMITEGO WYNIKU SPORTOWEGO!

Informacje szczegółowe, zawarte w tekście powyżej, są zaktualizowane na dzień jego sporządzenia, tj. 10 lutego 2019r.

 Pomysłodawcą cyklu jest Karol Zalewski, Właściciel JAtrenuje, Tekst:  Małgorzata Zalewska

Biegowe przygody Teamowe

Trójmiejski Ultra Trail 2019

Jesteśmy Teamem – Drużyną tych, dla których codzienna dawka czystej przyjemności w postaci aktywności fizycznej jest na stałe wpisana do rozkładu dnia. 

Każdy z nas trenuje we własnym rytmie, każdy z nas wyznacza sobie inne cele, znajduje spełnienie w nieco odmiennym kalendarzu startów i treningów. Jedno nas jednak łączy – pasja i radość z uprawiania sportu. Jako Trener czuwam, aby Wasze marzenia, czyli moich fantastycznych Podopiecznych, stały się rzeczywistością, aby odpowiednio traktowane ciało i duch odwdzięczyły się sprawnością i zdrowiem.

Poza tym dzielę z Wami emocje startów i przygotowań, rozpiera mnie duma, gdy dajecie radę i mobilizuje każde Wasze doświadczenie w pracy nad osiąganiem przez Was kolejnych celów. Zatem ostatnie dni były również pełne emocji, rozpoczynających się startów i przede wszystkich dobrej zabawy. Oto nasze ostatnie przygody:

IZA

Czytaliście już nasz artykuł z cyklu Maratony zagraniczne duże i małe? Doskonale wpisuje się w jego stylistykę najbliższy start Izy, bowiem już za kilka dni, stanie do rywalizacji w maratonie w TOKYO. Wyobrażacie sobie ? Maraton w TOKYO! Tak jak genialna jest to impreza, tak samo entuzjastycznie i z przytupem przebiegają moje z Izą treningi. Łatwo nie jest, ale kto mówił, że będzie… ale na pewno jest efektywnie. Efektownie za to będzie w samym Tokyo i to ze względu na wynik i same okoliczności biegu. Założenie – poprawić poprzedni wynik o 2, 3 minuty. Poza tym Iza przekroczyła Rubikon – rozpoczęła treningi pływackie, przed którymi broniła się jeszcze do niedawna. A to o tyle istotne, że to prolog do startów w triathlonie, które pojawiły się w kalendarz startowym Izy na drugą część sezonu.

WIOLETTA

Kolejny biegowy szlif za chwilę – start Wioletty w półmaratonie berlińskim. Przygotowania idą całą parą. Wioletta daje z siebie wszystko, aby w Berlinie złamać granicę dwóch godzin. Mam nadzieję, że pechowa infekcja z ostatnich dni nie wpłynie w żaden sposób na uzyskanie zamierzonego celu. Jedno już to choróbsko Wiolecie zepsuło – fantastycznie zapowiadający się wyjazd na narty we włoskie Dolomity. Gorączka nie pozwoliła na  realizowanie wszystkich planów związanych z szusowaniem na górskich stokach. Jednakże na pewno mentalnie pozwoliła Wioletcie zrelaksować się i na kilka tygodni przed startem w Berlinie odetchnąć włoskim powietrzem.

 

 

KAROLINA

Hu, hu, ha – nasza zima zła! Nasza może i zła, ale szwedzka z mocno ujemnymi temperaturami, jeziorami skutymi grubą warstwą lodu i śniegiem po pas to sceneria doskonała dla Karoliny, która zmierzyła się z takimi warunkami podczas biegu nocnego na 5 km. Wyobrazić sobie można, iż nie jest łatwo biec, utrzymując tempo, po lodzie, gdy desperacko walczy się o przyczepność. Nie łatwo jest też po śniegu, w którym brnie się jak w czasie arktycznej wyprawy. Ponadto świetny debiut Karoliny w Trójmiejskim Ultra Trail w biegu Gruba 15 zakończył się 9. miejscem w kategorii open kobiet. Karolinie coraz bardziej podobają się leśne biegi, więc może ten nadchodzący sezon będzie bardziej leśny niż poprzedni??? Wypatrujcie zatem Karoliny na leśnych ścieżkach zawodów biegowych.

PATRYCJA

Dwa tygodnie bez treningów i… Dubaj. 10 km w 26 stopniach i sporej wilgotności. Łatwo zatem nie było, ale 51:39 to drugi wynik Patrycji w życiu. Można? Można! Potwierdzeniem formy jest również oficjalna życiówka w Biegu Urodzinowym Gdyni – 49 minut (nieoficjalnie był już życiowy rekord, ale jak się zapomina chipa na start, trudno o potwierdzone rekordy). Tak czy inaczej Patrycja przygotowuje się do ONICO ze świadomością, że można zrobić wynik i poczuć się lepiej, ale bez treningów jednak obejść się nie można. Poza tym Patrycja dzielnie szlifuje technikę pływania, bowiem nadchodzący sezon to kontynuacja startów triathlonowych. Pomysły kiełkują, pomogę im rozkwitnąć.

  

AGATA

Rozpoczęliśmy wspólne treningi kilka tygodni temu, najważniejsze, że Agata  zaakceptowała moją treningową wizję łączenia kilku dyscyplin sportowych w ramach treningów przygotowujących do startów w biegach. Zaufanie przyniosło pozytywny efekt, bowiem porównując wynik Agaty na 10 km z listopada 2018 r. z tym , jaki „wybiegała” w czasie startu w Biegu Urodzinowym Gdyni 17 lutego br., różnica jest widoczna. Złamanie 1 godziny, czyli bariery dotychczas nie do  pokonania, jest lutowym sukcesem Agaty.  Czekam na kolejne fantastyczne starty i treningi, wyznaczając nowe cele na zbliżający się sezon.

EDYTA

PKO Grand Prix Bieg Urodzinowy Gdyni

Jeszcze pół roku temu Edyta nie była w stanie podbiec do autobusu, tak przynajmniej twierdzi. W lutym zmierzyła się z 10 kilometrowym Urodzinowym Biegiem Gdyni. Dała radę, przebiegła, cel osiągnęła, chociaż zdziwiona, że naprawdę się udało. Nie wierzyła, że zdobędzie swój kolejny Everest, a zrobiła to i to z uśmiechem. Okazuje się, że można  zacząć przygodę z bieganiem w każdym momencie, wystarczy chęć zmieniania własnej rzeczywistości. A Edyta zmieniła nie tylko nicnierobienie na bieganie, ale również w sposób znaczący wskaźnik na wadze. Przy okazji nieco „samochwałki” – uznała mnie za ‘cudotwórcę’…  Przy czym cuda tworzycie Wy, ja daję ku temu narzędzia i możliwości. fot. www.gdyniasport.pl

AGNIESZKA 

W ostatnim czasie do Teamu dołączyła Agnieszka., która co prawda mieszka w pięknej Hiszpanii, ale w dobie Internetu treningi online są doskonałą alternatywą dla tradycyjnych form kontaktów treningowych. Agnieszka na co dzień uprawia wspinaczkę, ale od dawna marzyła o bieganiu. Zatem rozpoczynam z Nią przygodę z bieganiem. W Hiszpanii. Wirtualnie. Za chwilę już pierwsze testy na 5 km, wyników jeszcze więc nie znam, ale na pewno już wiem, że bieganie zaczyna sprawiać Agnieszce wielką frajdę. Z moją hiszpańską Podopieczną łączy się jeszcze jedna historia – zmaterializowały się dzięki Niej moje plany nauki angielskiego, bowiem ja dzielę się swoją wiedzą sportową, Agnieszka w zamian ma pod opieką ucznia, Karola. Perfect! 

KONRAD

Nasz teamowy Ultramaratończyk nie odpuszcza. Nic Go nie jest w stanie zatrzymać – wiatr, deszcz, śnieg, mróz, czy błoto są tylko dodatkową atrakcją. Tak wynika z moich obserwacji, podczas naszych wspólnych biegów, Konrad wykazuje hart ducha prawdziwego crossowca – im gorzej (w znaczeniu trudniej) tym lepiej. Ot, taki paradoks. Ostatnie wyczyny Konrada-Wyczynowca to udział w Trójmiejskim Ultra Trail na 68 km. Wynik uznać należy za doskonałą prognozę na starty po leśnych ostępach. I chociaż nie obyło się bez drobnych błędów, to start należy uznać za bardzo udany i dał pozytywny impuls do kolejnych zmagań z terenem, czasem i trasą.

 PIOTR

Mistrzowie
są wśród nas! Piotr doskonale wpisuje się w tytuł Mistrza w dyscyplinach pływackich, celuje w pływaniu na otwartych wodach, a sezon zimowy nie stanowi dla Piotra żadnej przeszkody. Ponadto w zawodach pływackich MASTERS w Rumi Piotr nie zaskoczył i zajął 1. miejsce na dystansie 400 m i 800 m. Brawo TY!

  

 MICHAŁ

Michał świętował urodziny Gdyni w biegu zorganizowanym w ramach PKO Grand Prix Gdyni. Tym razem pobiegł jako pacemaker kolegi. Super są takie starty. Doświadczenie Michała zmotywowało i poniosło. Dla Michała treningowo, przedstartowo.

 

 

Nasz Teamowy Trener, MACIEJ, szlifuje talenty na obozie kadry lekkoatletycznej (PZLA). Natomiast Trener Ziemowit ferie spędza na wspinaniu się i bieganiu po górach w okolicach Alicante. Pozazdrościć…

 

 

 

 

KAROL, czyli JAtrenuje

zawody pływackie MASTERS

Oj, trenuję ja, trenuję. Codziennie z moimi Podopiecznymi przemierzam zimowe szlaki okolic Rumi, weekendowo Teamowo wspólnie biegamy po ostępach nadmorskich lasów i klifów, a od czasu do czasu ramię w ramię stajemy w szranki sportowe.  I tak Gruba 15 w TUT dała mi 4. miejsce, które jest zazwyczaj rozczarowujące, ale w tym przypadku sami przyznacie, że mam być z czego zadowolony. Wynika to z faktu, że ścigałem się z młodzieżą i czułem się początkowo nieco tym faktem skonsternowany. Jednak mimo, że wiekowo zupełny dysonans, to wynik zacny.

Rzuciłem też rękawicę zimnej wodzie – podjąłem próbę treningową na otwartych wodach w lutym z Piotrem. Cóż o tym napisać? Żyję.

Jednak na szczęście mogę pochwalić się wynikiem na 800 m w zawodach pływackich Masters organizowanych przez MOSiRTRI TEAM Rumia – 3 miejsce! O tak, to sukces, bowiem ze względu na przyspieszenie startów w czasie zawodów, spóźniłem się i puścili mnie z najlepszymi.  

I tak wyglądały nasze ostatnie dni w Athletic Team. Pierwsze starty zapowiadają ciekawy sezon. Ci wszyscy, którzy w niniejszym artykule nie zostali wymienieni, dzielnie trenują do sezonu i czekają na pierwsze tegoroczne starty. Jesteście fantastyczni!

Zatem mam wiele powodów do radości, ale przede wszystkim to osiągnięcia moich Podopiecznych dodają mi skrzydeł. Lecimy!

Virgin Money London Marathon

London Marathon

Z cyklu MARATONY ZAGRANICZNE – DUŻE I MAŁE

VIRGIN MONEY LONDON MARATHON

Największe coroczne wydarzenie charytatywne na świecie, niesie pomoc dzieciom z chorobami nowotworowymi – jak głosi strona internetowa maratonu.

Data – 28 kwietnia 2019r.           START – Greenwich Park             FINISH – St. James’s Park

Informacje szczegółowe:      www.virginmoneylondonmarathon.com       www.festiwalbiegowy.pl

Zgodnie z zapowiedzią, przedstawiamy poniżej informacje okołomaratonowe, tj.  dotyczące podróży, noclegów, komunikacji na miejscu, propozycji planu zwiedzania*.

PODRÓŻ       Ze względu na niepewną sytuację związaną z Brexitem, warto zabrać ze sobą paszport jako główny dokument tożsamości.

Optymalny czas to wyjazd w czwartek 25.04.2019 r., powrót 29.04.2019 r.

Wariantów może być kilka, ja zaproponuję opcję, moim zdaniem, najkorzystniejszą organizacyjnie. Oczywiście w miarę własnych upodobań możesz swój city break wydłużyć o kilka dni i zwiedzić co nie co więcej.

Ryanair

Gdańsk  9.30 – London Stansted 10.45

Powrót – London Stansted 18.50 – Gdańsk 22.00

U tanich przewoźników ceny są zmienne, trzeba śledzić samodzielnie i skorzystać z promocji.

National Express autobus A8

Airport Stansted 11.20 – Liverpool Street Station 12.30 (to nie jest stacja końcowa); Kursuje co 30 min, £10 za osobę

Central line (czerwona) z Liverpool Street Underground Station do Bank DLR Station
(1 przystanek)

Kolej DLR z Bank DLR Station do Greenwich DLR Station (11 przystanków, 21 min.)

Kursują często, bilet £2,40

Droga powrotna do Stansted – jw. w odwróconej kolejności

NOCLEGI    Najkorzystniejsza opcja to hotel w dzielnicy Greenwich, w pobliżu Parku z miejscem startu maratonu.

Zatem, w dniu przylotu do Londynu, nieco skomplikowany dojazd do Greenwich, ale później będzie już z górki.

W dzielnicy Greenwich na terenie na zachód i północ od Parku Greenwich jest całkiem sporo hoteli od dwugwiazdkowych do czterogwiazdkowych, czyli można znaleźć nocleg w cenie 200 – 400 zł za noc w pokoju dwuosobowym, oczywiście rezerwując hotel z dużym wyprzedzeniem. W okresie tegorocznego maratonu wolnych noclegów jest już niewiele.

Niemal wszystkie hotele są rozmieszczone wzdłuż przebiegu Greenwich High Road (droga A206) i przy ulicach do niej dochodzących.

Ponadto w dzielnicy jest sporo lokali gastronomicznych, gdzie można się posilić. Są również sklepy z artykułami spożywczymi, ale nie ma ich zbyt wiele.

DOJAZD NA START 

Autobusem – Park, w jego południowej części, przecina w poprzek Blackheath Hill, która na terenie Parku zmienia nazwę na Shooters Hill Rd (droga A2). Na tej drodze będzie ustawiona linia startu maratonu. I tą drogą kursują dwie linie autobusowe, nr 53 i nr 386, z przystankiem w samym Parku:

Autobus 53 – trasa z centrum Londynu do Parku i dalej w kierunku wschodnim, ulicą Blackheath Hill (droga A2)

Autobus 386 – trasa okrążająca Park: na północy ze wschodu na zachód, następnie na południe i łączy się z trasą autobusu 53 w kierunku wschodnim, tj. ulice: Romney Rd, Nelson Rd, Greenwich Hight Rd, Greenwich S St i Blackheath Hill

Piechotą – w zależności od położenia hotelu, można zrobić sobie przed zawodami przebieżkę – rozgrzewkę.

ZWIEDZANIE        

Przy okazji pobytu w Londynie warto chociaż „liznąć” atrakcji turystycznych.

W dniu przyjazdu proponuję Park Greenwich, gdzie będzie START Maratonu. W Parku warte obejrzenia obiekty to Royal Obserwatory Greenwich – Królewskie Obserwatorium Astronomiczne i cały kompleks obiektów związanych z faktem, że przez Greenwich przebiega Prime Meridian – POŁUDNIK ZERO. Na prawo od niego (stojąc twarzą w kierunku północnym) mamy szerokość geograficzną wschodnią, a na lewo zachodnią. Jest to również zerowa strefa czasowa, na wschód od niej godzin przybywa, a na zachód – ubywa. Oczywiście to wszystko jest umowne, ale wedle tej umowy ustalany jest czas na całym świecie oraz położenie obiektów stałych i ruchomych, jak statki i samoloty.

W Parku jest również One Tree Hill Vista Point, miejsce z panoramicznym widokiem na Londyn.

Niedaleko Parku, przy Tamizie, wystawiony jest Cutty Sark – słynny żaglowiec, kliper, w swoim czasie najszybszy na świecie. Woził herbatę z Indii do Anglii. Jest pięknie oświetlony w nocy.

W piątek, po śniadaniu, proponuję pojechać autobusem 53 z ulicy Blackheath Hill w kierunku centrum Londynu. Warto wysiąść na ostatnim przystanku przed Tamizą i pokonać rzekę, przechodząc Westminster Bridge, mając na wprost wieżę zegarową Big Ben, a po lewej od niej, nad Tamizą, kompleks zabudowań Parlamentu brytyjskiego.

Zaraz za Parlamentem, przy Victoria St, jest Westminster Abbey – Opactwo Westministerskie, czyli siedziba władz, centrum duchowości i główna katedra Kościoła Anglikańskiego (taki anglikański Watykan, tyle, że „papieżem” jest królowa). Katedra przepiękna, bogata, odbywają się w niej m.in. śluby królewskie. Z całą pewnością warto ją obejrzeć.

Po powrocie na Victoria St, proponuję pójść w lewo. Za około 500m pojawią się wysokie przeszklone budynki z markowymi sklepami, po lewej stronie w zwartej zabudowie zobaczysz plac (McDonald’s na rogu), w głębi którego stoi najważniejsza katolicka katedra Londynu. Nazywa się Westminster Cathedral. Zupełnie inny styl budowli, a także wnętrza w porównaniu z Westminster Abbey. Niewątpliwie godna obejrzenia.

Po powrocie na Victoria St, około 20m w prawo i w lewo w przecznicę po drugiej stronie ulicy – Palace St, która prowadzi lekkim łukiem w lewo i dochodzi do Buckingham Gate. Stamtąd już tylko kilka kroków w prawo do placu przed Buckingham Palace, czyli siedziby Królowej Brytyjskiej Elżbiety II. Vis a vis Pałacu, po prawej stronie, znajduje się St James’s Park, w którym będzie META Maratonu. Ulica  Birdcage Walk biegnie wzdłuż Parku (Park jest po lewej stronie) i na jego końcu zmienia nazwę na Great George St, która prowadzi do skrzyżowania z Parliament St. I dalej w kierunku Tamizy.

Tutaj już widać koniec wycieczki, czyli Big Ben i Westminster Bridge, z drugiej strony. Koło się zamknęło.

Trzeba wejść w lewo w Parliament St i zaraz będzie przystanek powrotny autobusu 53.

Oczywiście należy cały czas pamiętać, że z Wielkiej Brytanii ruch kołowy jest lewostronny.

MUST SEE&HAVE LIST – wybór wielce subiektywny

Must See wśród muzeów:

Muzeum Historii Naturalnej

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 17:50 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

Tate Modern

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 18:00, piątek, sobota 10:00 – 22:00 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

British Muzeum

Dni i godziny otwarcia: Codziennie 10:00 – 17:30, w piątki do 20:30 (za wyjątkiem 24, 25, 26 grudnia)

Must Have wśród dań

Koniecznie musisz spróbować tradycyjnego angielskiego śniadania. Co powiesz na soczyste plastry bekonu, smażone jajka, parówki, fasolkę, tosty z masłem i dżemem? Taka dawka kalorii i energii da siły na cały dzień zwiedzania.

Londyn to metropolia multikulturowa obfitująca w smaki całego świata, dlatego właśnie tutaj możesz zjeść dania takiej kuchni, jaką sobie wymarzysz! Dania azjatyckie, włoskie, greckie, libańskie, rosyjskie, brazylijskie – do wyboru do koloru.

Kultura lunch’owa w Londynie to tradycyjna codzienność, dlatego w większości restauracji możesz znaleźć nie tylko ciekawe oferty lunchowe w godzinach 12:00 – 16:00 ale również…tłumy głodnych Londyńczyków 🙂

Must See życia nocnego

Życie w Londynie kwitnie 24 godziny na dobe 7 dni w tygodniu, jednak to właśnie wieczory odmieniają to miasto. Proponuję Tobie wizytę w The Sherlock Holmes (adres: 10 Northumberland St, London WC2N 5DB) – tradycyjnym, angielskim barze. W tym miejscu znajdziesz rekonstrukcję pomieszczenia, w którym pracował Holmes z Watson’em. Skusisz się na odkrycie?

Zakupowe Must Have

Londyn słynie z zakupów. Nawet istnieje coś co możemy nazwać turystyką zakupową. Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest wyjazd do Londynu w godzinach porannych i powrót wieczorem – z całą torbą zakupów. Jeżeli interesują Cię sklepy lub kolekcje, których nie znajdziesz w Polsce warto swoją przygodę z shoppingiem rozpocząć na Oxford Street. Aby się tam dostać, należy wysiąć na przystanku metro Oxford Circus.

Jak poruszać się po Londynie?

Najszybszą formą komunikacji jest oczywiście metro. Szczegółowe informacje dotyczące cen możesz sprawdzić tutaj https://www.londontoolkit.com/briefing/underground.htm

Warto mieć przy sobie mapę Londynu, papierową lub w smartfonie, ewentualnie GPS.

Dla osób wierzących: przy ulicy Crooms Hill 68 znajduje się kościół rzymsko-katolicki pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Morza – Our Ladye Star of the Sea. W soboty o godz. 18.00 odprawiana jest Msza św., która może być traktowana jako Msza niedzielna.

Ulica Crooms Hill biegnie wzdłuż zachodniej granicy (ogrodzenia) Parku Greenwich, kościół z białego kamienia z wysoką wieżą jest z daleka widoczny.

Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że informacje okażą się przydatne w planowaniu startu w maratonie londyńskim.

Pomysłodawcą cyklu artykułów jest Karol Zalewski – właściciel JaTrenuje

Tekst powstał przy współpracy:

Małgorzata Zalewska
Dorota Wyganowska

* Proszę o weryfikację, bowiem informacje udostępnione w artykule  mają charakter poglądowy. Twórcy nie biorą odpowiedzialności za ewentualne zmiany czy nieprawidłowość informacji, które nie są zależne od twórców artykułu.

Maratony zagraniczne – duże i małe

maratony zagraniczne

Inaugurujemy na stronce cykl, który zatytułowaliśmy: MARATONY ZAGRANICZNE – DUŻE I MAŁE

Chcemy w ten sposób ułatwić decyzję o uczestnictwie, podpowiadając, jak organizacyjnie na wyjazd na taki maraton się przygotować.

Informacje merytoryczne, takie jak:

  • termin zawodów;
  • formalności i termin zgłoszenia chęci udziału;
  • wpisowe – ile, kiedy i jak uiścić;
  • adres biura zawodów – pakiety startowe;
  • trasa biegu, etc, etc.

każdy z uczestników znajdzie na stronie internetowej danego maratonu.

My z kolei spróbujemy przygotować podpowiedzi w następujących tematach:

  • wiza i inne formalności przed wyjazdem do danego kraju;
  • transport – jak najłatwiej się do konkretnej miejscowości dostać;
  • noclegi – postaramy się zasugerować, jakiego budżetu wymagają planowane noclegi oraz gdzie najlepiej się zatrzymać, żeby łatwo było się dostać na start/metę;
  • start – jak dotrzeć do miejsca startu zawodów i jak powrócić do hotelu, najczęściej linie startu i mety maratonu są w tym samym miejscu; jeżeli jest inaczej, prawdopodobnie organizator zawodów zapewnia zawodnikom powrót do miejsca startu, gdzie zostały zdeponowane ich rzeczy;
  • maraton i co ponad – co przy okazji 2-4 dniowego pobytu obejrzeć lub zwiedzić, aby wyjazd na maraton wzbogacić pogłębieniem wiedzy o danym miejscu;
  • orientacyjny koszt takiego przedsięwzięcia.

Oczywiście wszystkie te informacje będą aktualne w chwili ich przygotowania, która każdorazowo będzie wyraźnie zaznaczona na końcu tekstu. Zatem każdy przed podjęciem decyzji będzie musiał zweryfikować, czy inflacja nie zmieniła  w sposób znaczący prognozowanego budżetu, a hotele nadal mają atrakcyjną ofertę. Jednak dzięki zawartym w tekście podpowiedziom nie powinno to być  zbyt czasochłonne. Dodatkowo chętnie odpowiemy na inne pytania związane z podmiotowym maratonem.

Autor: Małgorzata Zalewska we współpracy z Izabela Samson

 

 

Biegiem w Nowy Rok

Pierwszy wspólny trening 2019 roku zaliczony!!! Chwilami było ciężko, i pod górę, i w deszczowej aurze… Ale gdy jest trudno, to znaczy, że zbliżamy się do szczytu. I takowe zamierzamy zdobywać w nowym sezonie 2019. Dzięki, Ekipo, za fantastyczny treningowy początek roku! Poza tym wspólne bieganie to wzajemna motywacja. To działanie grupowe, to wzajemna pomoc i integracja. Dlatego nie ma lepszego wejścia w Nowy Rok jak to, które angażuje ciało i ducha. To, które nastraja optymistycznie na kolejne miesiące dobrego sportowego wysiłku. Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Święta, Święta i… trenujemy

Święta Bożego Narodzenia to dla Ekipy Athletic Team nie tylko czas spotkań rodzinnych. To także celebracja tego wyjątkowego czasu na wspólnym treningu. Dlatego Gdyński Bulwar Nadmorski, plaża, okoliczne lasy na klifie to doskonałe miejsca do biegania i ćwiczeń. A wiadomo, że razem zawsze jest łatwiej, milej i przyjemniej. Poza tym wyjątkowa pogoda drugiego dnia Świąt nastroiła nas od samego rana pozytywnie. I dała niesamowitą dawkę energii. A także pozwoliła na pokonanie 8 km ramię w ramię. I nie ma znaczenia, czy na co dzień biegamy ultramaratony, czy dopiero stawiamy pierwsze kroki w biegach – byliśmy razem, jako wyjątkowa świąteczna Ekipa!!! To jest piękne! To wartość dodana sportowych zmagań – WYJĄTKOWI LUDZIE!!! Dziękuję…